Gdy 21 kwietnia 1945 r. gen. Klemens Rudnicki (1897–1992) wjeżdżał Jeepem do Bolonii wyzwolonej przez oddziały 2 Korpusu Polskiego, którymi dowodził, miał już za sobą kawał chwalebnego, acz trudnego żołnierskiego życia. – Był żołnierzem Legionu Wschodniego w 1914 r., a potem został wcielony do armii austriackiej; jesienią 1918 r. stał się kawalerzystą, uczestnikiem walk z Ukraińcami i bolszewikami. W okresie międzywojennym był m.in. dowódcą 9 Pułku Ułanów Małopolskich, z którym w sierpniu 1939 r. składał Matce Bożej w Jazłowcu ułańskie wotum, a następnie chlubnie dowodził tymi ułanami w kampanii wrześniowej. Później był konspiratorem w Związku Walki Zbrojnej, więźniem i zesłańcem sowieckim, żołnierzem armii gen. Andersa, aktywnym uczestnikiem bitwy pod Monte Cassino jako zastępca dowódcy 5 Kresowej Dywizji Piechoty. Zasłynął jako wyzwoliciel Bolonii na czele Grupy „RUD” oraz następca gen. Stanisława Maczka na stanowisku dowódcy znanej 1 Dywizji Pancernej. Od 1947 r. przebywał na emigracji w Londynie, łącząc pracę dla chleba z działalnością niepodległościową. O jego bohaterstwie świadczą m.in. złoty i srebrny Krzyż Virtuti Militari oraz przyznany pięciokrotnie Krzyż Walecznych – mówi dr Joanna Wieliczka-Szarkowa, historyk.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








