Metropolita krakowski przewodniczył tegorocznej procesji ku czci św. Stanisława Biskupa i Męczennika, która przeszła z Wawelu na Skałkę.
Jej rozpoczęcie tradycyjnie ogłosił dźwięk dzwonu Zygmunt, który bije zawsze w najważniejszych chwilach dla Krakowa, archidiecezji, całej Polski, a nawet świata. Później zaś, gdy procesja szła już w kierunku ulicy Skałecznej, z daleka słychać było zarówno śpiew litanii, jak i różnych pieśni religijnych, czy góralskiej melodii, bo w tej uroczystości co roku idą też górale z Ludźmierza i Bachledówki. Procesję tworzą też przedstawiciele wielu grup i stowarzyszeń, bractw, ruchów, szkół katolickich, uczelni, zakonów męskich i żeńskich, parafii całej diecezji. Idą także kapłani, krakowskie kapituły oraz mieszkańcy miasta, dla których procesja jest często elementem rodzinnej tradycji, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Już na Skałce, witając wszystkich zebranych przy Ołtarzu Trzech Tysiącleci - czyli co najmniej kilka tysięcy wiernych - kard. Grzegorz Ryś w szczególny sposób zwrócił się do osób chorych i z niepełnosprawnościami, mówiąc, że podczas trasy zauważył ich obecność i za nią bardzo dziękuje. Trzeba mieć bowiem w sobie dużo miłości, by pomimo swoich słabości i ograniczeń (chociażby poruszając się na wózku inwalidzkim) zdecydować się na udział w tym wydarzeniu.
W homilii metropolita krakowski przypomniał, że przykazania zachowuje tylko ten, kto czyni je w miłości. Z tego powodu św. Paweł pisał, że to miłość jest najdoskonalszym wypełnieniem prawa. Kardynał wskazał też na postaci z Ewangelii, które zachowywały prawo, ale nie miały w sobie miłości i zauważył, że sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki nazywał takie osoby "bezgrzesznymi potworami". - O jaką miłość chodzi, by żyć przykazaniami na miarę bierzmowania? Na miarę otrzymanego Ducha Świętego? - pytał metropolita krakowski, dodając, iż moc Ducha jest mocą miłości.
Nawiązując do postaci św. Stanisława Biskupa i Męczennika kardynał stwierdził, że jest on patronem ładu moralnego. - Ład moralny zaczyna się od przyjęcia łaski, i dopiero w łasce możemy rozumieć przykazania i otwierać się na nie w formie maksymalnej, a nie w niezbędnym minimum. Dopiero w duchu i łasce możemy przykazania wypełniać. Nie głosi się ładu moralnego, jeśli się to robi z pozycji moralizatorskich. Ład moralny głosi się wtedy, gdy pokazuje się człowiekowi źródło siły do wypełniania przykazań. I z reguły robią to ci, którzy mają zrozumienie dla ludzkiej słabości. Co więcej, ładu moralnego nie krzewi się w niemoralny sposób, a takim jest krzewienie ładu moralnego bez miłości - tłumaczył metropolita.
Jego zdaniem niezwykła umiejętność, jaką otrzymuje się od Ducha, polega na tym, że w Duchu potrafimy jednocześnie uznać swoją winę, przyznać się do grzechu, a także odkryć własną godność. - Jedno i drugie przychodzi do mnie dlatego, że Duch jest Miłością i wtedy, kiedy do mnie mówi o moich winach, mówi z miłością, bez osądu, bez potępienia, bez odrzucenia. Dokąd nie przyjmiemy Ducha, jesteśmy niedojrzali, tak jak niedojrzałe jest uciekanie od własnego grzechu, a odmowa nawrócenia to już nie jest niedojrzałość, ale grzech przeciw Duchowi Świętemu. Tak się odkrywa przed nami drugi element ładu moralnego w Duchu Świętym. To jest taki ład, w którym najpierw nawracamy siebie, a nie innych - mówił kard. Grzegorz Ryś.
To jeszcze nie wszystko, ponieważ we współczesności, gdy tak często nie potrafimy ze sobą rozmawiać, gdy z trudem przychodzi nam się spotkać, a jeszcze trudniej słuchać się wzajemnie i tworzyć głębokie więzi, trzeci element oraz sens ładu moralnego prowadzi nas ku jedności, relacjom, umiejętności słuchania, tworzeniu głębokich więzi, ku wspólnocie i komunii. - I dlatego Stanisław, który jest patronem ładu moralnego, jest też patronem jedności - wskazał kardynał.
Na zakończenie homilii, zaskoczył on zebranych na Skałce, prosząc wszystkich zebranych biskupów, by wstali i wyciągnęli ręce w stronę ludu Bożego. - Nie sposób nie odwołać się dziś do słów Jana Pawła II, którymi modlił się nad nami, nad tymi, którzy byli obecni w czasie "bierzmowania dziejów" na Błoniach. Ja te słowa chcę uczynić naszymi. Przyjmijcie to jako słowo, które może w nas odnowić łaskę sakramentu bierzmowania. "Weźmijcie Ducha Świętego i Ducha nie gaście. Ducha Świętego nie zasmucajcie. Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry. Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara. Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, jak to objawił święty Stanisław".
Te słowa zostały przyjęte burzą oklasków.
Eucharystię zakończyło zaś odśpiewanie "Te Deum" i "Regina Coeli" oraz błogosławieństwo relikwiami św. Stanisława.
Posłuchaj całej homilii kard. Grzegorza Rysia: