Zdaniem rzecznika Inspektorii Krakowskiej Towarzystwa Salezjańskiego dużym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że 6 czerwca zakonnicy zostaną beatyfikowani tylko dlatego, iż zginęli w obozach koncentracyjnych. – Księża Ignacy Antonowicz, Ignacy Dobiasz, Karol Golda, Franciszek Harazim, Ludwik Mroczek, Włodzimierz Szembek, Jan Świerc i Kazimierz Wojciechowski zostali w straszny sposób zamordowani w Auschwitz, a ks. Franciszek Miśka – w Dachau. Niektórzy w tych miejscach zagłady spędzili zaledwie jeden dzień, inni byli więzieni nieco dłużej, ale nie na tym skupialiśmy się, gdy trwał proces beatyfikacyjny. Najważniejsze jest bowiem to, jakimi byli salezjanami w swojej pracy duszpasterskiej, czyli co robili dla młodzieży, jakie inicjatywy podejmowali w parafiach i w szkołach. Dopiero patrząc w ten sposób, zobaczymy, że byli ludźmi niesztampowymi i świetnie wykształconymi, byli także wybitnymi spowiednikami, fantastycznymi katechetami i duszpasterzami, którzy potrafili przyciągać do Boga i Kościoła oraz zaszczepiać w młodych patriotyzm. Właśnie ta zwykła codzienność doprowadziła do ich aresztowania przez Gestapo – przekonuje ks. Andrzej i dodaje, że wyniesienie zakonników do chwały ołtarzy nie dokona się po to, by byli oni „kolejnymi świętymi z obrazka”. Chodzi o to, by – jak mówił papież Franciszek – stali się dla nas „świętymi z sąsiedztwa”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








