• facebook
  • rss
  • Śladami Chrystusa

    dodane 13.09.2012 00:00

    – Gdy idziemy Drogą Krzyżową, którą dwa tysiące lat temu szedł Jezus, to On idzie nią razem z nami – pośród zgiełku i codziennego gwaru uliczek Jerozolimy, zabieganych ludzi. Szczegóły nie są jednak ważne. Najważniejsze jest to, że On doszedł do celu swojej drogi. I ważne, aby każdy z nas, w Niego zapatrzony, również doszedł do celu – przekonuje krakowski jezuita o. Henryk Pietras.

    Ma rację, bo idąc, łatwo się zgubić, dać się ponieść gwarowi kupców, ulec ich zachętom, by kupić coś, czego tak naprawdę nie potrzebujemy, i… przeoczyć którąś ze stacji Chrystusowej Drogi. Jednak im większy nasz wysiłek, im trudniej jest skupić myśli, tym głębiej odkrywamy sens tej wędrówki i prawdę, że drogę trzeba przejść, od początku do końca.

    Może starczy sił, by samodzielnie nieść swój krzyż, a może spotkamy kogoś, kto nam pomoże, tak jak Szymon Cyrenejczyk pomógł Jezusowi? Może się też zdarzyć, że nasz własny krzyż okaże się zbyt lekki i trzeba będzie wziąć na ramiona cudzy krzyż. Będzie tak, jak zechce Bóg. Ważne więc – jak podpowiada o. Pietras – by wsłuchać się w Jego głos i nie zniechęcić się. Iść, pielgrzymować i odnaleźć Jezusa, który jest zmartwychwstaniem i życiem. Może się to stać wszędzie – w drodze do Częstochowy, Santiago de Compostela, sanktuariów rozsianych po całym świecie, albo w Ziemi Świętej. W miejscu, „które jest święte i przez to jest przykładem i wyobrażeniem całej ziemi, która też jest święta”. Tych, którzy w Betlejem, Jerozolimie czy Kanie Galilejskiej już byli, i tych, którzy z różnych przyczyn nie mogą tam pojechać, o. Henryk zaprasza w niezwykłą podróż. Na „Duchową pielgrzymkę do Ziemi Świętej” możemy wyruszyć nawet zaraz, siedząc wygodnie w fotelu i trzymając niewielkich rozmiarów książkę pełną słów najważniejszych i pięknych fotografii. Bazylika Narodzenia Jezusa, Kafarnaum, Ogród Oliwny i Boży Grób są już prawie na wyciągnięcie ręki. Teraz potrzeba jeszcze jednej rzeczy – odrobiny wiary w sercu, która pozwoli, by słowa Ewangelii spadały na żyzną glebę naszego życia. Bo pielgrzymowanie po Ziemi Świętej jest jakby szukaniem odcisków stóp Jezusa. Trzeba ich szukać tam, dokąd czasem trudno jest dotrzeć, a szukając, można dodatkowo odnaleźć prawdę o samym sobie. Przejrzeć się w lusterku Heroda, Herodiady, sprawiedliwych i prześladowanych… Zrozumieć, że Bóg jest tuż obok, a chcąc Go spotkać na ziemi, wystarczy iść za człowiekiem, który bardzo Go potrzebuje. Spotkanie gwarantowane. Wśród osób, które 17 września napiszą do nas (krakow@gosc.pl) i podadzą swoje imię, nazwisko i adres, rozlosujemy trzy egzemplarze „Duchowej pielgrzymki do Ziemi Świętej”, jesiennej nowości Wydawnictwa WAM.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół