• facebook
  • rss
  • Wyślij pączka do Afryki

    Monika Łącka

    |

    Gość Krakowski 08/2014

    dodane 20.02.2014 00:00

    „Misjonarz to nie turysta – on jedzie i nie ma planów powrotu, bo nie wie, ile czasu spędzi na misji. Misjonarz to ktoś, kto nie ucieka” – mówił we wrześniu, przed wylotem do RCA, br. Benedykt Pączka OFMCap. Słowa potwierdził czynami.

    Ani przez moment nie pomyślałem o powrocie, o ewakuacji, choć było bardzo niebezpiecznie. Kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Seleką oko w oko, ładowali broń, kierując ją w moją stronę. Żałowałem wtedy tylko za grzechy, bo ktoś mi kiedyś powiedział, że to jest ważne w chwili zagrożenia życia. Cały czas trwamy z ludźmi, bo oni nas potrzebują – mówi br. Benek i dodaje, że głosić Ewangelię to być wtedy, kiedy jest dobrze i gdy jest ciężko, oraz ratować życie – nie tylko swoje, ale także brata i siostry, którzy są obok.

    Może łuski przemówią

    Brata Pączki w Krakowie nikomu przedstawiać nie trzeba – przez kilka lat pracował pod Wawelem i wszędzie było go pełno. Afrykę w sercu nosił od dawna, a w jego głowie „pomysły strasznie odjechane” pączkowały (nazwisko zobowiązuje) w zastraszającym (dla współbraci kapucynów) tempie. Pod hasłem „S.O.S. dla Afryki” na Rynku Głównym wybudował pierwszą w Europie wioskę pigmejską, były też akcje „Czadowa tablica”, „Czadowa para”, „Cappuccino dla Afryki”. Po Krakowie jeździł nawet specjalny „Czadowy tramwaj”. Od września ub. roku pracuje w Ngaoundaye w Republice Środkowoafrykańskiej (RCA). Kilka tygodni temu, gdy misje kapucyńskie zostały zaatakowane przez oddziały uzbrojonych rebeliantów – żołnierzy z byłej koalicji o nazwie Seleka – o relacjonującym dramatyczne wydarzenia br. Benku usłyszał cały świat. „3 lutego, około północy, gdy ludzie odpoczywali w swych domach, 16 samochodów i 15 motorów uzbrojonych rebeliantów przyjechało do miejscowości Nzakoun, leżącej na terenie mojej parafii (14 km od Ngaoundaye). Wjeżdżając do miasta, strzelali w powietrze. Kto usłyszał strzały, uciekał do buszu. Kto nie zdążył uciec, został bezlitośnie zabity. Selekowcy wchodzili do każdego domu i jeśli jeszcze kogoś spotykali, zabijali z zimną krwią, po prostu strzelali. Tej nocy we wsi zginęły 22 osoby – 8 mężczyzn i 14 kobiet, w tym dzieci: 5 chłopców i 4 dziewczynki” – pisał po odwiedzeniu wioski po masakrze. Wszedł do domów, w których zabito tych ludzi. „Na ziemi zobaczyłem łuski z kul – mam ich osiem sztuk. Kule zostały w ciałach zabitych, łuski czekały być może na mnie, abym je zabrał i pokazał światu. Może one przemówią, chociaż mówić nie potrafią. W domach były jeszcze rozrzucone ubrania i smród po krwi, która została na ziemi, kamieniach, murach (...)”. W wiosce spalonych zostało 25 domów.

    Potrzebne jest wszystko

    – Mieszkańcy Nzakoun nie mieli nikogo, kto by się za nimi wstawił, byli sami. Odkąd po raz pierwszy wysłałem prośbę o wysłanie wojsk w naszą stronę, do pojawienia się MISCA, czyli oddziałów z Kamerunu (13 lutego), minęły aż trzy tygodnie – mówi br. Benek. Na misję dotarli też Lekarze Bez Granic. We wszystkich atakach Seleka zabitych zostało kilkadziesiąt osób, spalono setki domów. Trwały również kradzieże, gwałty. Br. Pączka dziękuje wszystkim za modlitewne wsparcie, które od połowy stycznia nieprzerwanie płynie z Polski, także z Krakowa, do RCA. – Wasza modlitwa to gest wielkiej solidarności z nami. To dzięki niej jeszcze żyjemy, trzymamy się, nie siadła nam psychika. Przez cały czas zagrożenia byliśmy jednak w gotowości do ucieczki. Kiedy słyszeliśmy strzały, szliśmy w pola, trawy. Wygląda na to, że teraz jesteśmy już w końcu bezpieczni – opowiada i dodaje, że Seleka ukradła z misji dosłownie wszystko: – Nie mamy lekarstw, żywności, ubrań. Ludzie stracili cały swój dobytek. My także samochody, zapasy jedzenia, rzeczy osobiste, telefony, komputery. W pierwszej kolejności potrzeba nam leków i żywności oraz – cały czas – modlitwy za każdego z nas. Z Krakowa (i nie tylko) do Afryki zostanie więc wysłany konwój z pomocą humanitarną, który przygotowuje Fundacja „Kapucyni i Misje”. – Trzeba ratować życie i pomóc ludziom wyjść z nędzy, odbudować domy. W pierwszej kolejności zbieramy pieniądze na zakup żywności, leków, witamin, środków opatrunkowych, mydła, ubrań. Na pilną pomoc czekają osoby ranne, chore, niepełnosprawne, starsze, dzieci i kobiety w ciąży. Tylko na misji w Bojar schronienie znalazło ponad 10,5 tys. osób, w Bocaranga – ok. 15 tys. – mówi br. Tomasz Grabiec OFMCap, sekretarz ds. misji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej. W Afryce zostaną też kupione narzędzia budowlane, pościel.

    Usmaż pomoc

    W akcję, która ma słodki smak, włączyć może się każdy. – Pomysł jest prosty. W tłusty czwartek, 27 lutego, zamiast zwykłego pączka warto zjeść pączka afrykańskiego, na który zaprasza br. Benedykt Pączka. Dochód z takiego pączka zostanie przeznaczony na pomoc ofiarom rebelii w RCA i misjonarzom – mówi Piotr Gajda, koordynator akcji „Wyślij pączka do Afryki”. W ub. roku, w jej pierwszej odsłonie, w ciągu trzech dni udało się zebrać aż 8 tys. zł. Akcja odbywała się wtedy głównie w Krakowie. Teraz potrwa od 15 do 27 lutego (a nawet o kilka dni dłużej) i obejmie całą Polskę, Francję, Kanadę i Holandię, a także Londyn. Do udziału w niej można zaprosić zaprzyjaźnione cukiernie albo samodzielnie zabrać się za smażenie pączków (najlepiej zaprosić do pracy rodzinę, przyjaciół) i potem sprzedawać je znajomym. Można też zorganizować pączkowy kiermasz w szkole lub parafii. By dowiedzieć się więcej, warto odwiedzić strony: www.tamtamitu.pl oraz krakow.gosc.pl.

    Gdzie z darami?

    Pod adresem Fundacji „Kapucyni i Misje” (Zakon Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincja Krakowska, ul. Korzeniaka 16, 30-298 Kraków, tel. 12/623 60 50 wew. 132) można przesyłać i przynosić środki opatrunkowe, leki, żywność z wydłużoną datą spożycia. Darowizny można wpłacać na konto Fundacji „Kapucyni i Misje” (szczegóły na: www.fundacja.kapucyni.pl).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół