• facebook
  • rss
  • Chcę być wielki!

    ks. Ireneusz Okarmus

    |

    Gość Krakowski 33/2014

    dodane 14.08.2014 00:00

    Rafał Majka z zawodowej grupy Tinkoff-Saxo zwyciężył w klasyfikacji generalnej 71. Tour de Pologne. Na zwycięstwo polskiego zawodnika w tej imprezie kibice czekali od 2003 roku.

    Tegoroczna edycja najważniejszego wyścigu kolarskiego rozgrywanego w Polsce dostarczyła kibicom sportowym niespotykanych emocji, radości i wzruszeń. Pierwszym radosnym akordem było zwycięstwo Rafała Majki na górskim etapie z Zakopanego do Štrbskiego Plesa. Jednak o losach wyścigu zadecydowały dwa ostatnie etapy, rozgrywane na terenie Małopolski. Pierwszy z nich, z metą w Bukowinie Tatrzańskiej, na którym kolarze mieli do pokonania kilka bardzo trudnych podjazdów (w tym czterokrotnie słynną „ścianę Bukowina”, gdzie nachylenie drogi wynosi aż 23 proc.), wygrał Rafał Majka w stylu, w jakim zwyciężali w historii tylko najwięksi mistrzowie.

    Na metę przyjechał 10 sekund przed dwoma najgroźniejszymi rywalami. Do sobotniego, ostatniego etapu wyścigu, którym była jazda indywidualna na czas na dystansie 25 km, przystępował jako lider klasyfikacji generalnej. Jego dwaj rywale (Intxausti i Izagirre) tracili do niego – odpowiednio – 18 i 22 sekundy. Rafał wyruszył jako ostatni, niesiony dopingiem tysięcy kibiców zgromadzonych na Rynku Głównym i na trasie do Wieliczki. Losy zwycięstwa naszego kolarza ważyły się do ostatnich chwil. Kibice przeżyli huśtawkę nastrojów – od euforii, gdy okazało się, że na półmetku nasz kolarz ma lepszy czas od najgroźniejszych rywali, do niepewności, gdy pod koniec dystansu przewaga zaczęła niebezpiecznie topnieć. Rafał Majka, choć w „czasówce” był ostatecznie 13., o 8 sekund wygrał klasyfikację generalną, wyprzedzając Hiszpana Iona Izagirre z grupy Movistar. Trzecie miejsce wywalczył Benat Intxausti, również z Movistaru. – Czasówka była strasznie ciężka. Tak ciężka, że teraz ledwo stoję na nogach. Na ostatnich dwóch kilometrach już nic nie widziałem. Moje marzenia powoli się spełniają, ale jeszcze trochę mi brakuje do tych największych. Mam dopiero 24 lata i muszę jeszcze dużo się uczyć. Muszę też podnosić sobie poprzeczkę. W przeciwnym razie nigdy nie zostanę wielkim zawodnikiem. A ja chcę nim zostać – powiedział dziennikarzom po zakończeniu wyścigu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół