• facebook
  • rss
  • Wśród to nie śrut

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Nie tylko lubią śpiewać, ale lubią też siebie nawzajem. Dyrygentka nakrzyczy, nakrzyczy, ale tak naprawdę jest zadowolona ze swojego zespołu.

    Wtorkowy, styczniowy wieczór w Wieliczce. W sali, tak jak 20 lat temu, grupa kobiet i mężczyzn ćwiczy chóralny śpiew pod ręką bardzo dynamicznej dyrygentki. Wkrótce czeka ich koncert kolędowy, a potem jubileuszowy.

    Szeroki repertuar

    Zespół powstał w styczniu 1997 r. i początkowo kierowała nim Monika Bachowska. Obecnie chórem rządzi Izabela Szota, doświadczona dyrygentka i wokalistka z Krakowa, szefująca także Szkole Muzycznej I st. w Wieliczce. Dyryguje mocną ręką – nie przepuszcza żadnego kiksu muzycznego. Dba też o dykcję. – Czemu śpiewacie „śrut” zamiast „wśród”?! Przecież to nie pieśń myśliwska, ale kolęda „Wśród nocnej ciszy” – upomina chórzystów. Ci jednak się tym „ochrzanem” nie bardzo przejmują. Jak powiada chórowa fraszkopisarka Ewa Roeske-Tracz: „Mimo OPR-ów naszej dyrygentki nikt do śpiewu nie traci zapału ni chętki”.

    – Nie przestaje mnie zadziwiać zdolność chórzystów do koncertowej mobilizacji. Dyrygentka na próbach krzyczy czasem na nas, że źle śpiewamy, a gdy przyjdzie koncert, następuje znienacka tak mocne skupienie, że wszystko idzie wokalnie jak z płatka – dodaje Elżbieta Achinger, prawniczka, była posłanka na Sejm. W chórze śpiewa od początku. – Jestem rodowitą wieliczanką. Jako studentka śpiewałam w „Lutni”. Potem przeszłam do „Cameraty”. Ujmujące w chórze jest to, że nie tylko lubimy śpiewać, ale przede wszystkim lubimy siebie nawzajem, a integracji sprzyjają wspólne wyjazdy. Kiedy byłam posłanką, musiałam sobie jednak zrobić przerwę w śpiewaniu – dodaje E. Achinger. Dyrygentka zaś nakrzyczy, nakrzyczy, ale tak naprawdę jest zadowolona ze swojego zespołu. – Chórem dyryguję od 1999 r. Śpiewamy zarówno muzykę religijną, jak i świecką. To utwory skomponowane od średniowiecza po współczesność. Z polskiej muzyki religijnej wykonujemy m.in. utwory kompozytorów staropolskich, np. Mikołaja Gomółki i Wacława z Szamotuł, oraz kompozytorów współczesnych – Romualda Twardowskiego, Józefa Świdra. Z zagranicznych – m.in. Mozarta i Bacha. Niekiedy są to utwory, których wykonanie jest dużym wyzwaniem dla chóru amatorskiego (np. „Gloria” Vivaldiego) – opowiada szefowa zespołu, dodając, że chór wydał już cztery płyty, w tym dwie z kolędami, jedną z pieśniami patriotycznymi i jedną z różnorodnym repertuarem.

    Od 20 do 80 lat

    Wielicki chór zawsze bierze udział w koncertach noworocznych w „Solnym Mieście”, w Wielickich Wieczorach Kolędowych czy w koncertach patriotycznych z okazji Święta Niepodległości. – Śpiewamy też dla uczestników Uniwersytetu Trzeciego Wieku i byliśmy inicjatorami Wielickich Wieczorów Kolędowych. Do udziału w nich zapraszamy chóry z całego powiatu. Nie bez sukcesów bierzemy też udział w rozmaitych konkursach chóralnych. Podczas wyjazdów zagranicznych staramy się zaś śpiewać m.in. dla Polonii. Wzruszające są zawsze koncerty na Wschodzie (na Ukrainie, Białorusi, w Rosji), a także na Litwie, Łotwie i w Estonii – wymienia I. Szota. Zagranicznych wojaży chóru jest niemało. – Gdy wrócimy z jednego wyjazdu, nasz kolega Adaś Kurek, współzałożyciel zespołu, zaczyna organizować kolejny. Kontaktuje się m.in. z polskimi ambasadami, wyszukuje adresy. Mieliśmy różne pomysły wyjazdowe na 2017 rok. Chcieliśmy polecieć do Gruzji, by zobaczyć ten piękny kraj i zaśpiewać pieśń „Suliko”. Ze względu na koszty stanęło jednak na Amsterdamie – mówi chórzysta Marek Turchan. W „Cameracie” śpiewają ludzie różnych zawodów i w różnym wieku. – Wśród śpiewaków są m.in.: nauczyciele, prawnicy, dentyści, geolog, geodeta czy uczony metalurg prof. Andrzej Kłyszewski z Instytutu Metali Niezależnych, szefujący jego Oddziałowi Metali Lekkich w Skawinie. Chórzyści pochodzą w większości z Wieliczki i okolic, ale są także mieszkańcy Krakowa. Kochamy śpiew i dlatego jesteśmy w zespole. Śpiewamy nie tylko na próbach i koncertach. Spotykamy się także na rozmaitych zabawach. Wtedy również gramy i śpiewamy – zaznacza M. Turchan. Atmosfera zespołu, który obecnie jest formalnym stowarzyszeniem muzycznym działającym przy wielickim Centrum Kultury i Turystyki, przyciągała więc kolejnych członków, także tych śpiewających od niedawna. 22-letnia Julia Korab-Chrzanowska, studentka radiotechnologii, w chórze śpiewa od czasów licealnych. – Mieszkaliśmy w Krakowie, a gdy miałam 17 lat, przeprowadziliśmy się do Wieliczki. Wpierw w chórze zaczęła śpiewać moja mama, potem ja. Śpiewanie jest zdecydowanie fajniejsze niż słuchanie – przekonuje. Z kolei patrząc na prawie 80-letniego Jacka Jastrzębskiego, który w 1957 r. był m.in. wśród chórzystów Krakowskiego Chóru Akademickiego UJ, trudno uwierzyć w jego metrykę. – Bo śpiewanie i długie chodzenie geologa po świeżym powietrzu odmładzają – żartuje najstarszy chórzysta. Koncert jubileuszowy „Cameraty” odbędzie się 15 stycznia o godz. 17 w auli Kampusu Wielickiego (Wieliczka, ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 105). Zespół wykona utwory muzyki filmowej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół