• facebook
  • rss
  • Tej krwi nie da się przeliczyć

    Jan Głąbiński

    |

    Gość Krakowski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    18-letnia Helena Wanda Błażusiakówna była tu więziona od 25 września 1944 r. Na ścianach piwnicy zakopiańskiej katowni napisała: „Zdrowaś Maryjo, o mamo, nie płacz, nie. Niebios przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie”. Te słowa znalazły się potem w słynnej III Symfonii „Pieśni żałosnych” Henryka Mikołaja Góreckiego.

    Historii, które opisują poszczególnych więźniów bardzo dokładnie, zgromadziliśmy 1284. Zwracam się z apelem do wszystkich mieszkańców Podhala, Małopolski i innych osób mających jakiekolwiek informacje o więźniach z Zakopanego, aby je udostępnili – mówi Lucyna Galica-Jurecka, prezes Stowarzyszenia Muzeum Walki i Męczeństwa „Palace” w stolicy polskich Tatr. Można się z nią kontaktować telefonicznie: 508 276 432. Znana lekarka jest także córką doktora Wincentego Galicy – więźnia „Palace” i jednego z inicjatorów powstania muzeum.

    Zamarzali na śmierć

    Już na początku II wojny światowej, w listopadzie 1939 roku, Niemcy zaadaptowali ówczesny hotel „Palace” przy ul. Chałubińskiego w centrum Zakopanego na siedzibę gestapo i więzienie. Było tu 6 cel więziennych, które – według relacji świadków – zawsze były pełne. – To, co wyprawiano z osadzonymi, nie mieści się w głowie. Cele były bardzo małe, wpychano do nich po kilkanaście osób. Były też takie pomieszczenia, gdzie była dziura w ścianie. Wlewano przez nie wodę, a zimą więźniowie umierali, zamar- zając. Albo na odwrót – w szczelnie zamkniętej celi był kaloryfer dający na tak małej powierzchni bardzo dużo ciepła. Jednocześnie więźniowie nie dostawali ani kropli wody. Umierali w mękach, dusili się, nie mieli czym oddychać – opowiada L. Galica-Jurecka. Niektórych śmierć dosięgała jeszcze na placu przed budynkiem. – Z opowieści taty pamiętam straszliwą historię. Młoda kobieta zaczęła krzyczeć, że wcale nie jest Żydówką, na rękach miała małe dziecko. Ono zaczęło płakać. Niemiecki żołnierz wziął je i uderzył o ścianę, głowa była zmasakrowana, a kobietę zastrzelono – mówi zakopiańska lekarka. Kto przeszedł przez „katownię Podhala”, a nie dał się złamać, był kierowany do innych więzień i obozów koncentracyjnych – na Montelupich w Krakowie czy do Auschwitz. Oprawcy nie szczędzili też obcokrajowców. Wpisy na ścianach (wiele z nich, niestety, nie zachowało się) zawierały napisy np. w języku angielskim. 18-letnia Błażusiakówna była więziona tu od 25 września 1944 r. Na ścianach katowni napisała: „Zdrowaś Maryjo, o mamo, nie płacz, nie. Niebios przeczysta Królowo, Ty zawsze wspieraj mnie”. Ów tekst włączył potem kompozytor H.M. Górecki do swojej III Symfonii „Pieśni żałosnych”.

    Zniszczone napisy

    Wśród więźniów „Palace” byli m.in.: Franciszek Gajowniczek, kurierzy tatrzańscy – Stanisław Marusarz, Helena Marusarzówna, Bronisław Czech, a także wspomniany już dr Galica, Marian Polaczyk i Władysław Szepelak, dzięki którym w 1994 r. w piwnicach „Palace” powstało Muzeum Męczeństwa. W 1999 r. nowy właściciel obiektu uniemożliwił dostęp do piwnic i zlikwidował wystawę. Wówczas zniszczono część napisów wyrytych przez więźniów na ścianach. Placówka została ponownie otwarta w 2001 r., ale jej działalność została ograniczona. Obecnie jest czynna dwa razy w tygodniu, od godz. 16 do 17. Rada Miasta Zakopane już wiele lat temu podjęła uchwałę o tym, że „Palace” powinien być odkupiony od prywatnego właściciela. Udało się to dopiero w obecnej kadencji samorządu. Podczas sierpniowej sesji radni zdecydowali, że burmistrz może przeznaczyć 12 mln zł na zakup obiektu. Co ciekawe, dla niektórych zachowanie radnych jest skandaliczne – decyzja nie została podjęta jednogłośnie. „Za” było 10 rajców, 6 – przeciw, a wstrzymało się 2. Część radnych sprzeciwiała się tak wysokiej cenie. Argumentowali, że to działanie niegospodarne. – Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że to bardzo drogi zakup. Ale nie da się krwi, która była przelewana na wszystkich piętrach katowni, przeliczyć na pieniądze. Jako stowarzyszenie dołożymy wszelkich starań, aby pamięć o tym strasznym miejscu była obecna, i to dość mocno, wśród społeczności Podhala. Bo zdarza się, że niektórzy nie mają pojęcia o „Palace” – ubolewa L. Galica-Jurecka. Wyraża jednocześnie ogromną wdzięczność wobec burmistrza Leszka Doruli i jego zastępcy Agnieszki Nowak-Gąsienicy za doprowadzenie sprawy do końca. Wymienia także członków stowarzyszenia, m.in. Ewę Czamańską i kustosza Jana Jarosza, którzy nie szczędzili czasu, aby o „Palace” było głośno. Wszyscy w stowarzyszeniu pracują społecznie.

    Muzeum na miarę XXI wieku

    Formalnie zakup i przejęcie budynku powinno nastąpić jeszcze w bieżącym roku. – Musimy zobaczyć, w jakim stanie są cele, czy da się w nich urządzić ekspozycję, czy zostały jeszcze jakieś ślady po więźniach. Proszę również pamiętać, że Instytut Pamięci Narodowej ma w swoim posiadaniu ok. 60 opasłych tomów związanych z historią „Palace”. Chcielibyśmy je opracować, wydać i pokazać przede wszystkim w naszym muzeum – deklaruje dr L. Galicka-Jurecka. Podhalanom marzy się obiekt na miarę Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym będą też informacje o historii miasta – bieżących wydarzeniach kulturalnych, jego ważnych obywatelach, wiadomości o artystach, toprowcach i sportowcach.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół