• facebook
  • rss
  • Ustawiali się do niego w kolejkach

    Paulina Smoroń

    |

    Gość Krakowski 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Choć kapłan, który 17 sierpnia zaginął w Alpach Szwajcarskich, pracował w diecezji opolskiej, był związany również z Krakowem.

    Ksiądz Krzysztof Grzywocz regularnie odwiedzał krakowskie Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów, gdzie prowadził sesje weekendowe w ramach Szkoły Kierownictwa Duchowego oraz wykłady w Szkole Wychowawców Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. Jak wspomina ks. Krzysztof Wons, dyrektor CFD, ks. Grzywocz do każdej sesji długo się przygotowywał, a tematy dokładnie rozważał, omadlał i omawiał z innymi. Spotkania weekendowe z jego udziałem gromadziły wiele osób z całej Polski. – Ludzie chcieli go słuchać, bo on swoje konferencje zmieniał w spotkania, dzielił się nie tylko swoją bogatą wiedzą teologiczną, ale także tym, co sam przeżywał. Było widać, że daje im przestrzeń bezpieczeństwa, mimo że dotykał przecież trudnych kwestii – tłumaczy ks. Wons.

    Ksiądz Grzywocz w CFD mówił m.in. o ludzkich zranieniach czy o poczuciu własnej wartości. Zapisy jego wykładów można znaleźć m.in. w „Zeszytach formacji duchowej”. Ostatnim prowadzonym przez niego spotkaniem była sesja „W duchu i przyjaźni”, która odbyła się w 2014 roku. – Wieczorem 16 sierpnia wysłał mi wszystkie teksty z tego spotkania przygotowane do publikacji. Następnego dnia zaginął – wspomina ks. Wons.

    Rozważania te w formie drukowanej ukażą się jesienią. Centrum Formacji Duchowej ma również w planach wydanie księgi pamiątkowej, w której znajdą się pozostałe teksty ks. Grzywocza, wygłoszone w tym miejscu. Pod koniec września ks. Grzywocz miał prowadzić zajęcia w ramach Szkoły Wychowawców Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych, a w październiku – sesję weekendową „Uczucia kochane”. – Jego obecność była niezwykle znacząca dla naszego centrum. Miał ogromną wrażliwość na człowieka. Kiedy mówił o Bogu, zawsze mówił także o człowieku – wspomina ks. Wons. Jak dodaje, ks. Grzywocz nie tylko potrafił dobrze mówić, ale umiał też słuchać. – Na koniec sesji często odpowiadał na pytania uczestników, a ludzie do późna ustawiali się do niego w kolejkach – opowiada.

    Podczas niemal 20 lat znajomości obu księży połączyła szeroko pojęta idea formacji chrześcijańskiej. – On sam ciągle się formował – zaznacza ks. Wons. Jak wspomina, zaginiony w górach kapłan kochał piękno i potrafił je kontemplować. Otaczał się tym, co piękne – lubił chodzić do filharmonii, zachwycał się malarstwem, poezją i kochał góry.

    Ksiądz Wons dodaje też, że informacja o zaginięciu ks. Grzywocza wywołała w nim poczucie wielkiej straty. Pamięta go jako człowieka, który nigdy się nie narzucał. – Zawsze był wyciszony i nastawiony na to, by słuchać, ale mimo tej dyskrecji był silnie obecny – opowiada dyrektor CFD. – Nie pamiętam też, żeby się kiedykolwiek spieszył – dodaje. Podkreśla, że wszyscy związani z Centrum Formacji Duchowej nieustannie modlą się o odnalezienie ks. Krzysztofa. – Dla nas zaginął, ale wiem, że jest w rękach Boga – zaznacza ks. Wons.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół