• facebook
  • rss
  • Gdzie gęsi dla króla tuczyli

    Bogdan Gancarz

    |

    Gość Krakowski 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Przeciętny krakowianin, pytany przez turystę, jak dojechać na Rakowice, radzi mu wsiąść w tramwaj nr 2 i dojechać do pętli przy cmentarzu. I... wprowadza go w błąd.

    Cmentarz Rakowicki wcale nie leży na terenie dawnej wsi Rakowice! Wytyczono go na polach folwarku Bosackie, części Prądnika Czerwonego – śmieje się muzealnik Mateusz Niemiec, kurator i autor trwającej w Domu Zwierzynieckim – oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa – wystawy „Zwierzyniec zaprasza – Rakowice”.

    Nie wszystkie ślady zniknęły

    Dawnej wsi królewskiej, a potem przedmieścia trzeba szukać na terenach wzdłuż obecnej ul. Pilotów do ronda Młyńskiego, w stronę ulic Akacjowej i Ułanów, oraz przy ul. Sadzawki, gdzie wybudowano m.in. osiedla-blokowiska Wieczysta, Ugorek, Olsza II.

    – To tutaj był niegdyś folwark dostarczający zwierzynę i produkty rolne na dwór królewski, a w Zakładzie Wychowawczo-Naukowym ojców pijarów kształcono młodych członków przyszłej elity kraju. Tu wreszcie znajdowało się pierwsze lotnisko Polski niepodległej i koszary 8 Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego, który w 1920 r. gromił bolszewików pod Komarowem – przypomina Jarosław Kazubowski, historyk sztuki, znawca historii Krakowa. Na szczęście nie wszystkie ślady przeszłości zniknęły pod blokowiskami. Przy ul. Akacjowej, we wzniesionym w 1913 r. budynku, wciąż działa słynny pijarski Zakład Wychowawczo-Naukowy, z tym że obecnie jest to liceum ogólnokształcące prowadzone przez zakon. To właśnie teren dawnego folwarku, gdzie tuczono gęsi dla dworu królewskiego. Zakonnicy pijarscy prowadzą również obecnie na terenie dawnych Rakowic dwie parafie – Najświętszego Imienia Maryi przy ul. Dzielskiego oraz Matki Bożej Ostrobramskiej przy ul. Meissnera. Zachowały się także fragmenty dawnego lotniska zbudowanego w I połowie XX w. przez Austriaków i służącego w okresie międzywojennym 2 Pułkowi Lotniczemu. – Zwie się je „pierwszym lotniskiem Polski niepodległej”. Gdy 31 października 1918 r. Kraków był uwalniany z rąk austriackich zaborców przez oddziały polskiej konspiracji wojskowej, lotnisko wraz ze znajdującymi się tu samolotami zostało oddane pod jurysdykcję polskich władz wojskowych. Dokonał tego Polak w służbie austriackiej – Roman Florer, dowódca 10 Lotniczej Kompanii Zapasowej – wyjaśnia Joanna Wieliczka-Szarkowa, historyk.

    Wskrzeszamy pamięć

    O przeszłości Rakowic wiele mówią też nazwy miejscowe. Ulica Młyńska i rondo Młyńskie wskazują na działający tu niegdyś młyn, przy którym tuczono m.in. świnie na potrzeby dworu królewskiego. Przy ul. Sadzawki, gdzie dzisiaj stoi budynek Szkoły Podstawowej nr 64, był dawniej staw z wyspą pośrodku, a przy ul. Ułanów, w koszarach zajmowanych obecnie przez 6 Batalion Dowodzenia, stacjonowali kawalerzyści. – Wpierw była tu kadra austriackiego 1 Pułku Ułanów, którego polski skład oficerski stworzył w 1918 r. 1 Pułk Ułanów Ziemi Krakowskiej, przemianowany rychło na 8 Pułk Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego. W 1920 r. z kadry w Rakowicach szły na front wojny polsko-bolszewickiej uzupełnienia dla pułku, który walczył dzielnie pod wodzą m.in. Henryka Brzezowskiego i Kornela Krzeczunowicza – przypomina J. Wieliczka-Szarkowa. – W 1920 r. kształcił tu swoje umiejętności jeździeckie przed wyjściem na front ułan Józef Bocheński, późniejszy dominikanin o. Innocenty, kapelan spod Monte Cassino i wybitny filozof – dodaje Paweł Winiewski, znawca biografii o. Bocheńskiego.

    Wieś Rakowice została włączona do Krakowa w 1941 r. przez okupacyjne władze niemieckie. Podzielono ją jednak nieszczęśliwie między dwie dzielnice – Czyżyny i Prądnik Czerwony. Do dziś utrudnia to wskrzeszenie patriotyzmu lokalnego. – Nasza ekspozycja ma niejako ożywić świadomość o niej w pamięci zbiorowej mieszkańców Krakowa, a szczególnie osób mieszkających obecnie na dawnych Rakowicach – mówi M. Niemiec i dodaje, że wzmiankowana po raz pierwszy w 1244 r. wieś sąsiadowała z: Prądnikiem Czerwonym, Bieńczycami, Czyżynami, Dąbiem, Piaskami i Olszą. – Udało nam się dotrzeć do dawnych rakowiczan. Jeden z nich powiedział: „W końcu może odzyskam moje Rakowice” – cieszy się kurator wystawy. Zwiedzający mogą zobaczyć m.in. mapę ukazującą widok wsi z lat 40. XVIII w., na którą nałożono dzisiejszy obraz tego obszaru. Każdy z mieszkańców obecnych bloków może sprawdzić, co niegdyś tam się znajdowało. Rakowice zapisały się w historii również kilkudniową obecnością tutaj arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, gdy w 1587 r. oblegał Kraków, usiłując objąć tron polski. Płonące domy na ich terenie pokazano na rycinie Adolfa Lautensacka. Wystawę „Zwierzyniec zaprasza – Rakowice” można oglądać do 25 lutego 2018 r. w Domu Zwierzynieckim (ul. Królowej Jadwigi 41).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół