Nowy numer 42/2020 Archiwum

Drzwi do wolności

Osoby odwiedzające w Fabryce „Emalia” Oskara Schindlera wystawę o krakowskich żołnierzach wyklętych są zdumione, bo witają je... drzwi. To niezwykły świadek przeszłości.

Niegdyś prowadziły one do jednej z cel więzienia św. Michała w Krakowie, gdzie trzymano pod kluczem żołnierzy podziemia niepodległościowego. Były w tym przypadku jednocześnie drzwiami do niewoli i drzwiami do wolności. Mało kto bowiem wie, że w Krakowie odbyła się jedna z nielicznych udanych akcji odbicia więźniów. W sierpniu 1946 r. drzwi do cel więzienia św. Michała otwarli partyzanci, uwalniając swoich kolegów. Dokonał tego działający na terenie Krakowa oddział pod dowództwem Jana Janusza „Siekiery” i Zdzisława Lisika „Mściciela”. Akcja była możliwa dzięki współpracy ze strażnikami więziennymi, m.in. Ireną Odrzywołek.

Partyzanci zapłacili za swoją walkę wysoką cenę śmierci lub wieloletniego więzienia. Pamięć o nich miała zaś być zatarta. Irenę Odrzywołek, skazaną na śmierć, przypomina na wystawie jedyna zachowana fotografia.

Przywracanie pamięci

– Przedstawiając sylwetki kilkunastu związanych z Krakowem żołnierzy wyklętych, których pamięć była niekiedy bliska zatarciu, wypełniamy misję chronienia pamięci – wyjaśniał Michał Niezabitowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. – Elementy służące podtrzymaniu pamięci były niekiedy zacierane dosłownie. Na drzwiach eksponowanych na wystawie są ślady napisów robionych przez więźniów. Zostały starannie zatarte. Pamięć o więźniach komunistów miała zniknąć – mówił Grzegorz Jeżowski, kurator ekspozycji. Pokazane na wystawie ulotki i plakaty propagandowe uzmysławiają, że kampania zniesławiająca żołnierzy wyklętych była prowadzona zarówno w czasie ich walki, jak i potem. Służyły temu m.in. filmy fabularne, w których bohaterów przedstawiano jako pospolitych bandytów. – Nie wszyscy z nich chcieli kontynuować walkę zbrojną. W wielu przypadkach to terror komunistyczny wypędzał ich z powrotem do lasu – podkreśla G. Jeżowski.

Pamiątki po kapelanie

Pistolet leżący obok stuły nie jest częstym widokiem. Po raz pierwszy na krakowską ekspozycję sprowadzono z warszawskiego Muzeum Wojska Polskiego pistolet vis, należący niegdyś do ks. kpt. Władysława Gurgacza, jezuity, kapelana żołnierzy wyklętych, zamordowanego w 1949 r. w Krakowie przez komunistów. Wiele wyroków śmierci na żołnierzach podziemia antykomunistycznego wykonano w krakowskim więzieniu przy ul. Montelupich. Ekspozycję „Krakowscy wyklęci” można oglądać w oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w Fabryce „Emalia” Oskara Schindlera (ul. Lipowa 4) do 3 sierpnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama