Nowy numer 31/2020 Archiwum

Pomoc, a nie represja

Sąd Rejonowy w Krakowie zdecydował o ograniczeniu władzy rodzicielskiej Karoliny i Bartosza Bajkowskich nad trzema synami: bliźniakami Stanisławem i Krzysztofem (14 lat) oraz Piotrem (11 lat), a także o ustanowieniu nadzoru kuratora sądowego dla rodziny.

Sąd nakazał też Karolinie i Bartoszowi Bajkowskim podjęcie i kontynuowanie terapii psychologicznej związanej z psychologią wychowawczą. Terapię psychologiczną mają także podjąć ich dzieci.

W uzasadnieniu orzeczenia sąd podkreślał, iż dzieci – w opinii biegłych z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych – tylko pozornie funkcjonują prawidłowo, nie sprawiając problemów szkolnych i wychowawczych. Prawidłowo rozwijają się jednak jedynie pod względem poznawczym, a w sferze emocjonalnej każdy z chłopców wykazuje różnego rodzaju zaburzenia. Jako źródło tych problemów sąd wskazał na negatywne postawy wychowawcze rodziców (które jednak występowały głównie w przeszłości, a nie obecnie). Jak podkreślała sędzia Natasza Czarny, sposobem na trwałą poprawę sytuacji w rodzinie ma być terapia prowadzona indywidualnie i w dowolnie wybranym ośrodku. Z kolei nadzór kuratora sądowego powinien być traktowany przez rodzinę jako pomoc w wypracowaniu najlepszych warunków do rozwoju dzieci, a nie jako ingerencja w życie domowe czy represja. Jeśli sytuacja stanie się – w opinii kuratora – jeszcze bardziej pozytywna, w przyszłości możliwe będzie uchylenie nadzoru.

Zdaniem sądu, choć wcześniejsze opinie sporządzane przez Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno-Konsultacyjny oparte zostały na ubogim materiale dowodowym, to wszystkie podjęte do tej pory przez sąd decyzje były prawidłowe.

– Dzisiejsze orzeczenie sądu było dla mnie całkowicie przewidywalne. Prawdą jest to, co podkreślał sąd, iż nadzór kuratora ma być pomocą, a nie represją, choć niektórymi sformułowaniami w uzasadnieniu orzeczenia byłam zdziwiona. Czy będziemy się jeszcze od czegoś odwoływać – pomyślimy, choć myślę, że nie, bo najważniejsze jest to, że rodzina zostaje razem – komentowała po ogłoszeniu decyzji mecenas Barbara Sczaniecka, adwokat rodziny. – Dla nas najbardziej krzywdząca jest opinia sądu, iż jestem zimną matką, która nie kocha swoich dzieci i nie okazuje im emocji. Nie jest to prawdą, bo dzieci oboje bardzo kochamy, a powoływanie się sądu na wcześniejsze opinie RODK może budzić silne emocje – mówiła z kolei Karolina Bajkowska

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama