Nowy numer 32/2020 Archiwum

Głuszec na garbatej górze

Kiedy Mogielica zakochała się w Łopieniu? Tego będzie można SIĘ dowiedzieć podczas kolejnej niedzielnej wyprawy z cyklu „Odkryj Beskid Wyspowy”.


To piękna i niesamowita góra. Choć najwyższa w Beskidzie Wyspowym, to jednak dość łatwa do zdobycia – zapewnia Adam Sołtys, wójt gminy Słopnice, a także gospodarz spotkania na tym malowniczym szczycie. – I widać z niej całą Małopolskę. By w pełni docenić królewski majestat, rozległość szczytu i wspaniałe panoramy, trzeba jednak wspiąć się ponad korony drzew – na smukłą drewnianą wieżę. Najpiękniejsze widoki są, gdy słońce wstaje i niknie za zwartą ścianą drzew i szczytów, a mgła malowniczo snuje się w dolinach i stopniowo otula „wyspowe” wierzchołki.
Gdy staniemy na szczycie, serce może mocniej zabić. U naszych stóp zobaczymy wtedy potężną Halę Stumorgową, Jasień, Łopień, Ćwilin, Cichoń... Nieco dalej będą gorczańskie szczyty, Pasmo Łososińskie, Pieniny, Beskid Sądecki, a nawet – przy sprzyjającej pogodzie – kłujące niebo tatrzańskie granie.


Górę można zdobyć, rozpoczynając wędrówkę np. z Jurkowa (szlak niebieski), Szczawy (zielony i niebieski), Przełęczy Ostrej (zielony), Przełęczy Rydza-Śmigłego (zielony), Dobrej (zielony), Tymbarku (żółty), a także Przełęczy Słopnickiej (zielony).
I to właśnie z tego ostatniego miejsca wyruszymy w niedzielny poranek 31 sierpnia o godz. 9. Wyprawa odbędzie się bez względu na pogodę. Udział w niej jest bezpłatny i nie wymaga rejestracji – wystarczy przyjść na miejsce zbiórki.


Tradycyjna polowa Msza św. zostanie odprawiona pod szczytem, na skraju potężnej Hali Stumorgowej. Po niej rozpoczną się konkursy, gry i zabawy. Można będzie też błysnąć wiedzą o Beskidzie Wyspowym, a także stanąć do tradycyjnej wspólnej fotografii. Późnym popołudniem turyści zejdą – szlakiem niebieskim – do Jurkowa. Do przejścia będzie sporo kilometrów, warto więc mieć wygodne buty, a w plecaku pelerynę i ciepłe ubranie oraz coś do picia i parę kanapek.


Mogielica to także królestwo głuszca. To z powodu „największego ptaka grzebiącego w Europie”, zagrożonego wyginięciem, na jej szczycie i północnych stokach powstał rezerwat przyrody „Mogielica”. Widziano tutaj także rysie i wilki oraz niedźwiedzia brunatnego, a ponad „wyspami” szybujące orły i orliki.


Mogielica uchodzi też za najpiękniejszą z beskidzkich „wysp”. – I nikomu nie przeszkadza, że jest trochę garbata – twierdzi Czesław Szynalik, pomysłodawca wakacyjnych wędrówek.


Skąd wzięła się nazwa? Miejscowi twierdzą, że niegdyś chowani byli na niej samobójcy, topielcy, a także bandyci. – Może tak być, bowiem od niepamiętnych czasów na jej stokach schronienia szukali rabusie. Złoto i cenne rzeczy dzielili na wielkim kamiennym „Zbójnickim Stole”, a to, czego nie przehulali, ukryli w Marszałkowej Studni na Polanie Poręba, twierdzą jedni. Inni jako miejsce, w którym należy szukać zbójeckich łupów, wskazują Polanę Brzostek pod Przysłopkiem – opowiada C. Szynalik. – Może nam uda się natrafić na ich skarby...


Opowieści o rabusiach to nie tylko legendy. W XVIII stuleciu po Mogielicy przemykał bowiem jeden z najbardziej znanych ówczesnych bandytów – Józef Baczyński. Pamiątką po nim i jego kompanie – „Świstaku” – jest m.in. nazwa jednego ze słopnickich przysiółków – „Do Świstaka”. Może więc i opowieści o skarbach są prawdziwe?


Mogielica to niejedyna nazwa malowniczego szczytu. Miejscowi wciąż bowiem zwą ją jeszcze Kopą. – To ze względu na potężny, przysadzisty kształt – dodaje inicjator wakacyjnych wędrówek. – A czasami mówią o niej jeszcze Zapowiednica – przypomina A. Sołtys. I twierdzi, że przed załamaniem pogody zawsze gromadzą się nad nią ciężkie burzowe chmury.


Okazuje się jednak, że można je rozpędzić. Jak? Wystarczy uderzyć w niewielki... dzwon, który znajduje się w kaplicy na os. Piechoty w Słopnicach. – Potrafił rozpędzić nie tylko burze, ale także powstrzymać uderzenia piorunów – zapewnia wójt.


Są też i romantyczne legendy o tej pięknej górze. Jedna z nich mówi o wielkoludzie Łopieniu i jego żonie Mogielicy. – Małżonków od wieków łączy przełęcz, dziś znana jako Rydza-Śmigłego. I tak trwają od milionów lat – przypomina C. Szynalik.


Okazuje się, że o szczycie tym wspominano już przed wiekami. Najstarsza notatka, jaką udało się odnaleźć historykom, pochodzi z XV stulecia. Głosi ona, że „W górach łąckich złoto żywcem z ziemi się dobywa. Tam też wznoszą się piękne Gorcze, zakończone Mogilicą, widną z Krakowa”.


Słopnice już dawno dostrzegły szansę w rozwoju turystyki. Wystarczy tylko wspomnieć, że na Mogielicy wytyczono i oznakowano 23-kilometrową trasę do narciarstwa biegowego. Niedawno dołączyła do niej 6-kilometrowa trasa na Zalesiu. – Mamy już prawie 30 km tras, a do tego ratrak oraz skutery. W zimie będą więc profesjonalnie przygotowane – zapewnia wójt.


Co, gdzie, kiedy


7 września – Lubogoszcz: Mszana Dolna – bez szlaku
– Lubogoszcz – szlak czerwony i czarny – baza Lubogoszcz – szlak czerwony – Mszana Dolna; 14 września
– IV Festiwal „Beskidzka Podkówecka”: Limanowa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama