Nowy numer 43/2020 Archiwum

Każde góry są poważne

O wyprawach trekkingowych w Himalaje opowiada Artur Ragan z biura "Gaudeamus".

W rejonie himalajskiego szczytu Annapurna, który we wtorek nawiedziła burza śnieżna, przebywało – według informacji agencji AFP 168 osób. Do tej pory udało się uratować 43 osoby oraz odnaleźć ciała 24 podróżników. O pozostałych ponad 100 osobach na razie nie ma informacji.

Wśród przebywających wtedy na szlaku byli także Polacy - siedmiu z nich do Nepalu poleciało w ramach wyprawy organizowanej przez krakowskie biuro „Gaudeamus”. O tym, jak wyglądają takie wyjazdy i jaką popularnością się cieszą, opowiada Artur Ragan, dyrektor biura.


Miłosz Kluba: Od jak dawna biuro „Gaudeamus” organizuje takie trekkingowe wyjazdy w Himalaje?

Artur Ragan: Od ośmiu lat. Były to zwykle dwie imprezy rocznie. Z reguły, ze względu na korzystną aurę w tamtym regionie, takie wyjazdy odbywają się na wiosnę oraz jesienią. Od tych kilku lat udało nam się zorganizować kilkanaście, a może nawet już kilkadziesiąt grup. Nie są one duże, to maksymalnie dziesięć osób, którym towarzyszy nasz przedstawiciel, czyli pilot, obsługa ze strony nepalskiej – z kooperującego z nami biura turystycznego, które ma stosowną licencję i które załatwia wszystkie pozwolenia na organizację i odbycie takiego trekkingu. Ono też załatwia licencjonowanego przewodnika, który cały czas towarzyszy grupie oraz tragarzy, którzy nie tylko noszą bagaże, ale spełniają rolę dodatkowych przewodników.

Generalnie Himalaje cieszą się wśród Polaków uznaniem i popularnością, ponieważ jesteśmy narodem, który chodzi po górach i odkąd otwarliśmy się na świat w Himalajach jesteśmy częstymi gośćmi.

Jakie warunki trzeba spełniać, żeby wziąć udział w takiej wyprawie? „Wyjazd w Himalaje” - poważnie brzmi.

Brzmi bardzo poważnie. Nie chciałbym powiedzieć, że jakieś ich rejony nie są poważne. W każdych górach - zarówno bardzo wysoko, na ośmiotysięcznikach jak i całkiem nisko, np. w Górach Izerskich - dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. To wszystko jest wynikiem niespodziewanej aury, ale też lekceważenia gór.

Jeśli chodzi o to, kto powinien jechać na ten konkretny, bardzo popularny szlak wokół Annapurny, to mogę powiedzieć że każdy sprawny człowiek o dobrej kondycji psychofizycznej. Jeśli ktoś jest zdrowy, w miarę aktywnie spędza swój czas, chodzi po górach - Tatrach czy Beskidach - powinien sobie poradzić. Ten szlak nie jest trudny. Porównałbym go, ale jest to porównanie na siłę, do szlaków tatrzańskich. Wręcz nasza Orla Perć jest znacznie trudniejszym odcinkiem niż część tamtego szlaku.

Co prawda w czasie tego wyjścia podchodzi się do wysokości prawie 5,5 tys. metrów, ale to tylko groźnie brzmi. Przewyższenia nie są tam ogromne i nie ma wspinania się.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama