Nowy numer 47/2020 Archiwum

Pan ich woła po imieniu

– Towarzysząc neofitom, zawsze przeżywamy to jako coś wyjątkowego i nowego. Bo i my się zmieniamy, i ludzie przyjmujący sakrament co roku są inni – mówi s. Adelajda.

Każda z tych osób niesie też ze sobą własną historię dojrzewania do wiary, do spotkania z żywym Jezusem – dodaje.

Zaczynamy od siebie

W powstaniu Zgromadzenia Sióstr św. Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego zakonnice widzą znak czasów, błogosławiony zbieg okoliczności, czyli po prostu wolę Bożą, która została odczytana. Jego misją jest doprowadzanie dorosłych, głównie nieochrzczonych, do poznania Boga i wejścia z Nim w osobistą relację.

– By osoby nieznające dotąd Boga mogły się prawdziwie nawrócić i świadomie przyjąć sakrament inicjacji chrześcijańskiej, najpierw musimy zacząć od siebie, czyli nawracać się i uświęcać każdego dnia – nie mają wątpliwości jadwiżanki. Jak tłumaczą, by być do dyspozycji tych ludzi i towarzyszyć im na ścieżkach wiary, nie wystarczy tylko teoretycznie przygotowywać się do kolejnych spotkań w katechumenacie. – Nasze chrześcijaństwo musi dojrzewać, by każda z nas mogła być uczniem Jezusa i dawać świadectwo permanentnie. Bez tego nie umiałybyśmy pokazać katechumenom, że Pan ich woła do siebie. Każdego i po imieniu – zaznacza s. Adelajda.

Królewska misja

Zgromadzenie Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego zostało założone w 1990 r. dzięki ks. prof. Wacławowi Świerzawskiemu, obecnie biskupowi seniorowi diecezji sandomierskiej, a wtedy rektorowi Papieskiej Akademii Teologicznej (dziś UPJPII) i rektorowi kościoła św. Marka. Najpierw ks. prof. Świerzawski założył przy tym kościele katechumenat, w którym osoby dorosłe przygotowywały się do przyjęcia sakramentów chrztu, bierzmowania i Eucharystii. – Okazało się, że towarzyszenie tym ludziom jest zajęciem tak wymagającym, że nie da się traktować go na marginesie, jako dodatku do np. życia zawodowego. Temu trzeba było oddać całe swoje życie – wspomina s. Adelajda. W 1990 r., po roku posługi w katechumenacie, trzeba było więc powołać wspólnotę zakonną o takim właśnie charyzmacie. Nazwa zgromadzenia wydawała się oczywista: Służebnice Obecności Chrystusa. Chodziło przecież o doprowadzanie ludzi do spotkania z Chrystusem obecnym w Eucharystii. Z posługą w katechumenacie kojarzyła się jednak siostrom także misja św. Jadwigi Królowej, która była nie tylko fundatorką Wydziału Teologicznego i patronką PAT, ale przede wszystkim przyczyniła się do chrztu Litwy i dużo zrobiła dla jej dalszej ewangelizacji. – Przybrałyśmy więc nazwę Zgromadzenie Sióstr Świętej Jadwigi Królowej Służebnic Chrystusa Obecnego, by święta mogła poprzez nas kontynuować swoją misję – opowiadają siostry. – Święta Jadwiga była wyjątkowym monarchą. Potrafiła zbliżyć się do każdego człowieka, także tego najbiedniejszego, i szanowała jego godność. Na tym polega to, co robimy, pomagając człowiekowi przygotować się do spotkania z Chrystusem – przekonują jadwiżanki, których w Krakowie jest obecnie 19. Siostry są też obecne w diecezjach sandomierskiej i szczecińskiej.

Świadectwa neofitów

W tym roku w Wigilię Paschalną, w noc „rodzenia się Kościoła”, jadwiżanki wawelskie już po raz 26. będą towarzyszyły katechumenom w przyjęciu chrztu świętego. – Przez wszystkie lata przygotowałyśmy prawie 200 katechumenów. Było też dużo osób, które przygotowywałyśmy do pierwszej spowiedzi, Komunii św. lub tylko do bierzmowania. Zdarzają się też osoby ze wspólnot niekatolickich, które pragną wejść do Kościoła katolickiego – mówi s. Adelajda.

Przygotowanie polega na uczestnictwie w katechezach wspólnych oraz cotygodniowych rozmowach indywidualnych. Obecnie siostry przygotowują do sakramentów 10 osób. W Wigilię Paschalną do chrztu i bierzmowania przystąpią jednak tylko cztery osoby. Dla pozostałych to jeszcze nie ten czas – dla ich duchowego dobra powinny pozostać w katechumenacie, by jeszcze lepiej poznać Jezusa i w pełni żyć Jego nauką. – Wtedy wiara staje się czymś tak wielkim, radosnym i przemieniającym, że nie da się jej trzymać pod korcem i nie może pozostać sprawą prywatną. Dlatego tak piękne są świadectwa, jakie dają neofici – cieszą się siostry.

– W moim dorosłym życiu brakowało postawienia kropki nad i, dopełnienia, czego nie zrobili moi rodzice. Mama katoliczka, a tata prawosławny byli „dyskretnie praktykujący” i pozostawili mi wolność wyboru wiary. Nie zostałam ochrzczona jako dziecko. W końcu poczułam, że nadszedł ten czas, bo jestem niczyja – opowiada Ada, jedna z neofitek. Tą myślą podzieliła się z salezjaninem spotkanym na Szlaku św. Jakuba, a on podpowiedział, że przecież w Krakowie są siostry jadwiżanki... – Gdy zadzwoniłam, okazało się, że mogę przyjść już następnego dnia. Przyszłam i wiedziałam, że trafiłam pod właściwy adres – wspomina Ada. Czas jej przygotowania do chrztu trwał ok. roku. – Zawsze czułam się dzieckiem Bożym, a chrzest, który przyjęłam cztery lata temu, potwierdził to, był ukoronowaniem ostatnich miesięcy. Wiedziałam, że na coś się decyduję i przyjmuję konkretne obowiązki. Miałam już jednak spokój w sercu, byłam „zaopiekowana” przez Boga – dodaje Ada, która spotkanie z jadwiżankami poleca nie tylko osobom nieochrzczonym, ale i tym, które przeżywają trudności w wierze. – To wspaniałe, otwarte i serdeczne siostry. Zwyczajne i pełne ciepła dla drugiego człowieka dziewczyny, które pomagają odnaleźć drogę do Boga – przekonuje. W Roku Życia Konsekrowanego prezentujemy różne zgromadzenia zakonne – męskie i żeńskie działające w naszej diecezji. Kolejny odcinek cyklu już niebawem.

Więcej na www.krakow.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama