Nowy numer 43/2020 Archiwum

Charyzmat: pogoda ducha

Siostra Małgorzata wróciła właśnie z katechezy, s. Danuta biega z aparatem, a S. teresa skończyła oprowadzać pielgrzymów z Filipin. Tymczasem na Jaszczurówce inne siostry podejmują gości i edukują przedszkolaki.

Skąd w nich tyle energii? – Wszak jesteśmy urszulankami, trzymamy się ducha naszej założycielki, czyli uśmiechniętej św. Urszuli Ledóchowskiej – mówią zgodnie. Odkąd siostry zadomowiły się u Królowej Podhala, minęło już 27 lat. – W Ludźmierzu pracuję 10 lat. Zajmuję się oprowadzaniem grup, których od wizyty św. Jana Pawła II w 1997 r. mamy bardzo dużo. Przyjeżdżają nawet z Filipin – opowiada s. Teresa. To ona jest też odpowiedzialna za codzienne przygotowanie Mszy św. w samo południe w ludźmierskiej bazylice. Bo praca w zakrystii, oprócz oprowadzania pielgrzymów i katechezy, to główne zadanie urszulanek posługujących u Gaździny Podhala.

Juchas nie ugryzł

Wszystkie siostry bardzo dobrze wspominają pracę ze zmarłym rok temu wieloletnim kustoszem sanktuarium ks. prał. Tadeuszem Juchasem. – Kiedyś ks. Tadeusz przyniósł teczki z różnymi nieuporządkowanymi papierami i poprosił, abym to wszystko jakoś ogarnęła. Czego tam nie było! Sprawozdania z wizyty Biura Ochrony Rządu przed papieską pielgrzymką, relacje z gazet, programy, scenariusze uroczystości i korespondencja – wspomina s. Teresa. Dodaje, że proboszcz miał świadomość, iż to wszystko składa się na wielką historię tego miejsca. Ks. Tadeusza często trzymały się też żarty. Jedna z sióstr bardzo bała się proboszczowskiego psa, wilczura Ajaksa, i w dodatku nie mogła zapamiętać jego imienia. – Kiedyś chciała się pochwalić proboszczowi i wypaliła: „Przełamałam się i pogłaskałam Juchasa”. Z iskierką w oku ks. proboszcz zapytał: „I co, nie ugryzł?”. – On nas nauczył porządnej organizacji, każda wie, co do niej należy – zapewnia s. Danuta. To ona pierwsza donosi poprzez media, co ciekawego dzieje się w parafii, odpowiada bowiem za stronę internetową sanktuarium, pomaga w redakcji gazetki parafialnej i ma dobry kontakt z dziennikarzami. Przełożona domu s. Małgorzata odpowiada natomiast za ludźmierski Eucharystyczny Ruch Młodych. Niebawem wyjeżdża z kilkunastoosobową grupą do Sieradza na młodzieżowe, ogólnopolskie spotkanie modlitewne ERM. Prowadzi też parafialną scholkę, a idąc na spotkanie z dziećmi i młodzieżą, na plecy zarzuca gitarę.

Odpłacanie uśmiechem

Ludźmierska wspólnota sióstr urszulanek spotyka się na wspólnej modlitwie kilka razy w ciągu dnia, w domowej kaplicy. – Oczywiście, że są między nami spięcia, ale na modlitwie emocje opadają. Wiemy, że jesteśmy sobie nawzajem darem, musimy się pięknie różnić i uśmiechem odpłacać – przekonują. Urszulanki znacznie dłużej pracują na zakopiańskiej Jaszczurówce. Przybyły tam już w 1933 r. – Prowadzimy przedszkole i dom dla gości. Tworzymy 12-osobową wspólnotę – mówi przełożona s. Grażyna Kościuk i z radością oprowadza po wszystkich obiektach zakonnych. Najwięcej za to opowiedzieć chce s. Teresa Batogowska. – Kiedy Jan Paweł II odwiedził nas na Jaszczurówce w 1997 r., powiedział krótko, żebyśmy „trzymały się dobrze”. To jest to przesłanie, które chce przekazać wielu młodym do nas pielgrzymującym. Nie chodzi o kolejną migawkę z historii papieskich, ale o dobro, jakie papież widział w młodych ludziach. Oni mogą zbudować przyszłość tylko z Jezusem, On jest tą właściwą i jedyną skałą – podkreśla s. Teresa. – Najwięcej z naszego charyzmatu biorę pogody ducha i dziękuję Bogu, że mimo iż jestem już grubo po osiemdziesiątce, mogę jeszcze pomóc siostrom w pracach, np. w prasowaniu – zaznacza i pokazuje jeszcze pokój, w którym wiele razy na Jaszczurówce gościł kard. Karol Wojtyła.

Trzy domy w diecezji

Św. Urszula Ledóchowska urodziła się w 1865 r. w Austrii. W 1883 r. jej rodzina przeniosła się do Lipnicy Murowanej w Małopolsce. W wieku 21 lat Julia wstąpiła do zakonu urszulanek w Krakowie i przy obłóczynach otrzymała imię Urszula. Po trudnej pracy w Rosji i w krajach skandynawskich w 1920 r. wróciła do Polski. Osiadła w Pniewach koło Poznania i założyła tam nowe Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, zwanych urszulankami szarymi. Zmarła w 1939 r. Jan Paweł II beatyfikował ją w 1983 r., a kanonizował 20 lat później. Na terenie naszej diecezji urszulanki prowadzą jeszcze dom dla studentek przy ul. Biskupiej w Krakowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama