Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Na razie tylko parowóz

W 100 minut dojedziemy z Krakowa do Zakopanego, tyle że najwcześniej w... 2026 r. Za to już za kilka miesięcy ruszy kolej regionalna, łącząca najważniejsze miejscowości Podhala.

Na niedawnej konferencji prasowej, która została zorganizowana na stacji kolejowej w Mszanie Dolnej, minister budownictwa i transportu Andrzej Adamczyk przedstawił wielką inwestycję związaną z rozwojem tras dla pociągów w Małopolsce, czyli budowę linii Podłęże–Piekiełko. – Wiele lat mówiono o realizacji tej inwestycji, zadrukowano setki ton papieru. I nic. Gdyby nasi poprzednicy byli pełni determinacji, dziś prace byłyby na ukończeniu – twierdzi A. Adamczyk. Wtóruje mu podhalański senator Jan Hamerski: – Nawet jeśli nie my, to nasi następcy będą musieli budowę dokończyć. Przecież nikt nie pozwoli sobie, by wyrzucić tyle milionów w błoto – przekonywał w rozmowie z dziennikarzami. Wielkim orędownikiem inwestycji, która ma się zakończyć w 2026 r., jest też senator Stanisław Kogut. Potrzeba na nią aż 6–7 mld złotych.

Nawet nad Morze Czarne

I choć w Mszanie minister Adamczyk mówił o rozpoczęciu budowy, na torach ani blisko nich nie było żadnych specjalistycznych maszyn. Powód jest prosty – inwestycja wkracza dopiero w pierwszy etap polegający na opracowaniu projektu i wykupu niezbędnych gruntów pod nowe tory. Niewątpliwie linia Podłęże–Piekiełko to będzie jedno z największych przedsięwzięć PKP Polskich Linii Kolejowych SA. Nowa trasa będzie wymagała m.in. budowy i przebudowy ponad 60 mostów, prawie 240 przepustów, 16 wiaduktów. Planowana jest m.in. modernizacja kilku stacji, peronów. Wybudowana zostanie estakada nad rzeką Łososina i drogą wojewódzką nr 965 w Limanowej oraz 2 tunele o łącznej długości 5,76 kilometrów. Co dla zwykłego pasażera dadzą tak wielkie inwestycje? Przede wszystkim skróci się czas przejazdu, np. z Krakowa do Zakopanego koleją dojedziemy w 100 minut, teraz podróż zajmuje prawie 3 godziny! – Wiele osób będzie poważnie rozważało przesiadkę na pociąg, aby dostać się do pracy, szkoły czy po prostu pojechać na urlop – zaznacza podhalańska posłanka Anna Paluch. Polski rząd ma też nadzieję, że dzięki rozbudowanej sieci stworzy korzystne warunki dla przewozów między południem a północą Europy na osi Bałtyk–Bałkany–Morze Czarne i odciąży mocno eksploatowane linie towarowe Górnego Śląska. – Zapewne nowa linia zapewni sprawniejszą komunikację w Małopolsce, lepszy i szybszy dojazd koleją w regiony turystyczne, jak Tatry, Beskidy czy Gorce, oraz podniesie atrakcyjność przemysłowo-gospodarczą tych terenów – zaznacza Leszek Dorula, burmistrz Zakopanego. Tamtejszy samorząd przejął teren dworca PKP. Zabytkowy budynek będzie wyremontowany, powstanie centrum komunikacyjne z prawdziwego zdarzenia.

Odciążenie zakopianki

Oprócz modernizacji dotychczasowego odcinka między Chabówką a Nowym Sączem powstanie zupełnie nowa linia kolejowa o długości 58 km, która będzie się zaczynać w podkrakowskim Podłężu i prowadzić na południe, do miejscowości Szczyrzyc. Pociągi poruszające się na tej trasie mają osiągać prędkość nawet do 160 km/h. Warto dodać, że w ramach prowadzonej inwestycji zostanie całkowicie zmodernizowana trasa Chabówka–Zakopane. Zanim doczekamy się nowej trasy kolejowej, na starą wyruszą już w lecie przyszłego roku pociągi mające połączyć najważniejsze podhalańskie miasta. – W ciągu dnia ma być kilkanaście połączeń między np. Zakopanem a Rabką, z których będą korzystać mieszkańcy, ale i zapewne turyści – mówi Rafał Szkaradziński, wójt gminy Szaflary. Nie wszyscy są jednak tak huraoptymistycznie nastawieni do lokalnych pociągów. – Po co uruchamiać dodatkowe składy na podhalańskich trasach? Wystarczy do istniejącego rozkładu dodać inne kursy. Pociąg, który przyjeżdża z Krakowa do Zakopanego, stoi na stacji docelowej kilka godzin, aby wyruszyć w drogę powrotną. W tym czasie wystarczyłoby puścić skład, np. do Rabki i z powrotem do Zakopanego – podpowiada jeden z członków kolejarskiego związku zawodowego, pragnący zachować anonimowość. Niewątpliwie kolej jest potrzebną alternatywą dla zatłoczonej zakopianki. Przypomnijmy, że już w tej chwili podróż z Krakowa na Podhale jest o wiele krótsza. Pociągi nie wjeżdżają na stację w Suchej Beskidzkiej i nie zmieniają kierunku jazdy. Pasażerowie zyskują dzięki temu kwadrans, kolejny zaoszczędzą po oddaniu łącznicy Kraków-Zabłocie–Kraków-Krzemionki. Dzięki niej pociągi dalekobieżne, np. Zakopane–Warszawa, nie będą musiały wjeżdżać na dworzec w Krakowie-Płaszowie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma