Zanim jednak na serio zaufał Bogu i oddał Mu też swój portfel, musiało minąć sporo czasu. – Zawsze byłem blisko Kościoła, bo wychowałem się w wierzącej rodzinie, ale trochę się pogubiłem. Wziąłem życie w swoje ręce, a to życie mnie omamiło – kartami kredytowymi, nowymi samochodami, podróżami. Efekt był taki, że zrujnowałem domowy budżet i co miesiąc brakowało do pierwszego, ale tłumaczyłem sobie, że przecież pieniędzy nie przejadam, tylko je inwestuję – opowiada.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








