GN 25/2019 Archiwum

Nadzieja świata schroniła się w arce

Przy nowohuckim kościele powstały kawiarnia i restauracja, gdzie można nie tylko smacznie zjeść, kupić dobrą książkę religijną czy dewocjonalia. – To miejsce z duszą – mówią ci, którzy tu zaglądają.

Rafał Szczypczyk był kucharzem w ekskluzywnym hotelu. Porzucił to zajęcie dla niewielkiej kawiarenki przy Arce Pana. – Ludzi porusza, gdy słyszą, że zostawiłem wszystko, by iść za głosem Boga i oddać Mu się całkowicie – opowiada. Pasją Roberta Ziętary są komputery. W życiu chwytał się różnych zajęć, marzył o założeniu firmy informatycznej. Wszystko się zmieniło, gdy w 2011 r. poznał Boga. – To spotkanie sprawiło, że już nic nie jest takie samo. W moim sercu jest pragnienie, by wszystko, co robię, głosiło chwałę Bożą – deklaruje. Dziś jest ewangelizatorem. Prowadzi seminaria odnowy wiary i kursy w całej Polsce. Jego pasją jest głoszenie Ewangelii wszędzie: czy to na rekolekcjach w parafii, podczas wyjazdów, czy wreszcie – przy podawaniu kawy.

Spotkali się w chórze Amadeum przy pallotyńskiej parafii na Bulwarowej w Nowej Hucie. – Opowiadałem Robertowi, że chciałbym otworzyć małą restaurację, Boże miejsce, gdzie ludzie mogą się spotkać, porozmawiać o różnych sprawach i zjeść dobry posiłek – opowiada Rafał, przyznając, że to właśnie kolega zmobilizował go do rozpoczęcia poszukiwań lokalu, w którym te marzenia mogłyby się zrealizować. Kiedy mówi się Bogu o swoich pragnieniach, trzeba uważać, bo mogą się spełnić w nieoczekiwanych formie i czasie. Rafał i Robert oglądali wiele miejsc, każde z nich było „omodlone”. Jak mówią, dali się prowadzić Bogu, chcieli, by to On wybrał lokalizację restauracji. Raz byli już blisko podpisania umowy, dostali klucze. – Na rekolekcjach w Sandomierzu prowadziliśmy kurs Nowe Życie. Głosimy Ewangelię, rozradowani, a tu dzwoni właściciel z informacją, że nam nie wynajmie tego miejsca. Z jednej strony cios, ale z drugiej myśl, że przecież modliliśmy się i prosiliśmy Boga, by nam wskazał, czy to miejsce jest dobre – wspomina Robert. Ostatecznie powiedzieli Mu: „OK, jeśli to miejsce nie jest właściwe, to prosimy, poszukaj nam lokalu”. Sami przestali go szukać.

– Przyszedł do nas na kolędę ks. Michał Kania, wikary z Arki Pana. Pytał, czym się zajmujemy i nagle, ni z tego, ni z owego, moja córka wypaliła, że tata chce otworzyć restaurację. Ksiądz Michał poradził, by porozmawiać z proboszczem. Spotkałem się z nim i okazało się, że i on pragnie stworzyć takie miejsce – opowiada Rafał. Tuż przy kościele znalazł się mały lokalik, który nowi właściciele odnowili i urządzili własnymi siłami, z pomocą najbliższej rodziny. – Pan Bóg poszerza granice. Każdego dnia przed pracą i po pracy modlimy się. I każdego dnia Pan nam błogosławi – przekonuje Rafał.

Do kawiarni zaglądają ludzie, którzy dodają energii. – Pan Bóg daje nam siłę, bo jest w każdym człowieku, który tu przychodzi – dodaje Robert. Nad wejściem zawisł szyld: „Nadzieja zawieść nie może”. Słowa św. Pawła z Listu do Rzymian umieszczone są na ulotkach i wizytówkach. – Gdybyśmy nie mieli nadziei, to dzieło nie doszłoby do skutku – wyjaśniają właściciele. Na jednej ze ścian przytulnej kawiarni umieszczone są cytaty z Pisma Świętego o nadziei. – Naszą perełką są słowa z Księgi Mądrości: „Nadzieja świata schroniła się w arce”. A nasza „Nadzieja” znajduje się przecież przy kościele Arka Pana. Co nam chce Pan Bóg przez to powiedzieć? – zastanawia się Robert. Rafał zastrzega: – Tego jeszcze nie wiemy. Wierzymy, że za tym idzie coś większego, dużo głębszego. Jesteśmy na to gotowi.

Ludzie, którzy tu zaglądają, często odwołują się do nazwy, opowiadają o swoich nadziejach. – Chcemy, by mieli w sercach nadzieję, żeby ona ich prowadziła i wiązała się ze spełnianiem ich marzeń i z obfitością, którą daje Bóg – podkreślają twórcy „Nadziei”. Oddali wszystko Bogu i każdego dnia Mu o tym przypominają. Jakie mają plany? Myślą o wielu różnych inicjatywach: rekolekcjach, konferencjach, spotkaniach z ewangelizatorami, wieczorach z planszówkami. Chodzi o to, by każdy w tym miejscu mógł odnaleźć swoją nadzieję. Ważne jest to, by odróżnić Bożą wolę od ludzkiego działania. Każdy dzień to nowe pytania. Ludzie pracujący w „Nadziei” robią to, co do nich należy, najlepiej jak potrafią, ale to Bóg sam się wieloma rzeczami zajmuje. – Żyjemy z dnia na dzień, ale wciąż jesteśmy otwarci na to, że wiele zaskakujących rzeczy może się wydarzyć – twierdzą. Ksiądz Kania widzi, że choć kawiarnia przy kościele nie była wprost oczekiwana przez parafian, to jednak jest spełnieniem ich potrzeb. – Cieszą się, że jest miejsce, gdzie można przyjść i zatrzymać się nie tylko na jedzenie czy kawę. Szukają Bożej atmosfery, którą tu się czuje – twierdzi kapłan.

Właściciele nigdy nie używali określenia „kawiarnia chrześcijańska”, choć tak się o tym miejscu mówi w Krakowie. – To może sugerować, że jesteśmy zamknięci na ludzi, którzy myślą inaczej. Tak nie jest. Dla każdego jest tu miejsce, każdy może tu wejść i poczuć się dobrze, bo na każdego staramy się patrzeć tak, jak patrzy na niego Bóg – deklarują, zapraszając do „Nadziei”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL