Nowy numer 41/2019 Archiwum

Wyprosić można wiele

Najpierw wychodzą na Giewont. Potem jadą od Matki Bożej Ludźmierskiej Królowej Podhala do Matki Bożej Królowej Polskiego Morza w Swarzewie. Później wskakują do wody. Razem z rowerami!

Pielgrzymkę, która wyrusza „spod samiuśkich Tater”, a kończy się na Helu, zapoczątkowali... Kaszubi. W 2006 r. ponad 200 osób przeszło całą Polskę w pieszej pielgrzymce z Helu do Częstochowy. Po dotarciu na Jasną Górę postanowili iść dalej i doszli aż na Giewont. Kolejnych kilkaset osób dojechało pociągiem, by uczestniczyć we wspólnej Mszy św.

Skoro nie pieszo...

– Górale zgotowali im piękne powitanie – wspomina Jan Blańda, kierownik rowerowej wyprawy, należący do oddziału Związku Podhalan w Spytkowicach. Rok później mieszkańcy Podhala zdecydowali, że też pójdą do Częstochowy, a potem na Hel, z rewizytą. Gdy tam dotarli, podczas Mszy św. po zaślubinach z morzem ks. Władysław Zązel, kapelan ZP, powiedział, że następną taką pielgrzymkę można zorganizować za 5 lat, bo nie da się co roku maszerować przez Polskę. – Pomyślałem: „Skoro nie pieszo, to może pojedziemy na rowerach?”. Powiedziałem o tym siedzącemu obok koledze, który zapytał później, czy to było na poważnie. Skoro podjął temat, to już nie było odwrotu – śmieje się J. Blańda.

– Gdy o idei dowiedział się ówczesny prezes ZP, zapytał tylko, czy pojedziemy pod sztandarem Związku Podhalan. Jeśli tak, to mamy zielone światło – dodaje. W 2008 r. 13 zapaleńców dopięło swego i rowerami wjechało do morza. – Od początku łączymy sport i sprawy ducha. Bo wzmacniać można go również, dbając o kondycję – przekonuje J. Blańda. Pielgrzymka nie mogłaby się więc odbyć bez kapłana, który każdego dnia odprawia Mszę św. i czuwa nad tym, by każdy pamiętał o modlitwie. Po raz 11. z pątnikami pojedzie w tym roku ks. Tadeusz Skupień, proboszcz w Dębnie Podhalańskim.

– Owoce tej naszej modlitwy nie zawsze są widoczne i wiadome, bo nie wszyscy się nimi dzielą, ale każdy wiezie w sercu intencję. I to dodaje sił, bo każdego dnia trzeba pokonać od 100 do 190 km – mówi kapłan. Opowiada też, że pielgrzymka łączy tych, którzy od zawsze są wierzący, z tymi, którzy są nieco dalej od Kościoła. Albo raczej byli, bo przemienia ich droga. Bywało, że jechały osoby, które miały problem na przykład z odmawianiem koronki, bo jej nie znały. Przyciągnął je atrakcyjny turystycznie program.

– W kolejnych latach wracały do nas i same pytały, kiedy się modlimy. Także udział w Mszy św. stawał się dla nich oczywisty. A że odwiedzamy różne kościoły i sanktuaria, osoby te dowiadują się też wielu ciekawych i ważnych rzeczy o miejscach kultu. Mówią potem, że to je pozytywnie zaskoczyło, bo inaczej patrzyły na Kościół i księży – zaznacza ks. Skupień, który co roku jest autorem hasła towarzyszącego pielgrzymce. Tym razem są to słowa: „Wierzę w Boga, wierzę w Kościół”.

Jest za co dziękować

Oprócz ks. Tadeusza z pielgrzymką byli lub są nadal związani: br. Jan Treściński, ks. Józef Milan, ks. Teofil Rapacz, ks. Piotr Zioło, ks. Tomasz Gorczyński oraz ks. Jarosław Czepczyński z Gdańska. Ksiądz Jarek do Zakopanego przyjeżdża pociągiem, by potem, już na dwóch kółkach, wyruszyć na Hel. – Z jego pomocą planujemy trasę i to on jest główną osobą pilnującą dyscypliny. Wszyscy rowerzyści go słuchają – zapewnia Kazimierz Bielak, dyrektor pielgrzymki, również należący do oddziału ZP w Spytkowicach. Przekonuje, że najważniejszy jest dla niego duchowy aspekt tego przedsięwzięcia, bo wie, iż wyprosić można wiele.

– Kiedyś ktoś zadzwonił do ks. Milana z informacją, że jeden z jego ministrantów rozbił głowę, grając w piłkę. Choć ksiądz miał spuchniętą nogę, ani na moment nie przesiadł się do samochodu. Swój trud oddawał za zdrowie tego chłopca. Ministrant wyzdrowiał – wspomina K. Bielak. Również J. Blańda ma za co dziękować Maryi i Bogu. Gdy w 2015 r. przechodził badania kontrolne, coś zaniepokoiło lekarzy. Zaczęli dokładniej szukać i znaleźli nowotwór na nerce.

– Udało się go wyciąć. Jestem zdrowy – mówi, nie kryjąc wzruszenia. 11. Góralska Pielgrzymka Rowerowa z Zakopanego na Hel rozpocznie się 2 sierpnia od wyjścia na Giewont. Dzień później rowerzyści wyruszą ze stolicy Podhala, a następnie modlić się będą w Ludźmierzu. W kolejne dni przejadą m.in. przez Dębowiec, Kalwarię Pacławską, Hrubieszów, Sokółkę, Giżycko, Świętą Lipkę, Gietrzwałd i Gniewino. Już zapisanych jest ok. 70 osób (najstarsza ma 76 lat, a najmłodsza – 15).

Chętni mogą zgłaszać się do 20 lipca, pisząc na adres: biuro@zwiazek-podhalan.com. Cała trasa liczyć będzie 1680 km i zakończy się 15 sierpnia. Po dniu odpoczynku na Helu 17 sierpnia rowerowi pątnicy wrócą na Podhale autobusami. Pielgrzymka wpisana jest w obchody 100. rocznicy powstania Związku Podhalan.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL