Nowy numer 42/2020 Archiwum

Czuliśmy, że tak być nie może

– Nie umielibyśmy mówić ludziom o tym, że Bóg jest dobry, zamykając im drzwi przed nosem, gdy proszą o chleb – mówi ks. Tomasz Krzemiński MS, który przez 3,5 roku pracował w Krzywym Rogu na wschodzie Ukrainy.

Niestety, takie sytuacje kiedyś się zdarzały. To miasto liczące aż 126 km długości (mieszka w nim 650 tys. osób) było przed laty przemysłową potęgą, słynącą z wydobycia ogromnych złóż miedzi i żelaza. Wojenna zawierucha (Krzywy Róg znajduje się ok. 100 km od Donbasu i Mariupola) oraz postępujący kryzys gospodarczy wszystko zmieniły.

Dobrzy jak chleb

Miasto stopniowo popadało w ruinę.

W ciągu trzech lat pracę straciło 10 tys. osób. W poszukiwaniu zatrudnienia wiele z nich wyjechało za granicę, ale w Krzywym Rogu zaczęli pojawiać się uchodźcy z Donbasu, zwłaszcza ubodzy, myśląc, że zostaną przyjęci do pracy w kopalni. Tak się nie stało, a niektórzy wylądowali na ulicy. Przyjeżdżali (i nadal przyjeżdżają) tu również mężczyźni uciekający przed wojną, czyli przed powołaniem do armii. Bo choć w mediach ten temat nie jest już popularny, konflikt zbrojny pomiędzy Rosją a Ukrainą wciąż trwa i skierowanie na front oznacza niebezpieczeństwo śmierci lub dostania się do niewoli. To z kolei grozi torturami i okrutnym okaleczeniem.

– Parafia prowadzona w Krzywym Rogu przez księży saletynów liczy zaledwie 150 osób. Gdy coraz więcej ludzi prosiło nas o pomoc (w najgorszej sytuacji znaleźli się chorzy, starsi i samotni), zaczynało nam brakować chleba, a przygotowanie kanapek było coraz większym wyzwaniem logistycznym. Czasem musieliśmy odprawiać z kwitkiem pukających na furtę. Czuliśmy, że tak być nie może – wspomina ks. Krzemiński.

– W 2016 r., czyli w Roku Świętego Brata Alberta, rozważaliśmy, co znaczy „być dobrym jak chleb”. Było jasne, że samo powtarzanie tych słów niewiele daje, że trzeba przekuć je w czyn. Okazja nadarzyła się, gdy zadzwonił do mnie ks. Tomek, pytając, czy znajdą się pieniądze na chleb dla potrzebujących. Zapewniał, że za złotówkę może zrobić dwie kanapki i kubek herbaty – dodaje ks. Paweł Bryś, koordynator Referatu Misji Zagranicznych Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów, mieszkający w krakowskim domu zakonu. Tak powstała akcja „Kanapka za złotówkę”, którą koordynują właśnie krakowscy saletyni i ks. Krzemiński, pracujący od grudnia 2019 r. w Łanowicach w archidiecezji lwowskiej.

Marzenie na przyszłość

Przedsięwzięcie szybko się rozwijało, a osób korzystających z kanapek przybywało, jednak z biegiem czasu saletyni zdecydowali, że zamiast nich będą wydawać – trzy razy w tygodniu – zupę, chleb i herbatę. Tak jest nie tylko łatwiej i bardziej ekonomicznie, ale przede wszystkim świeżo ugotowana zupa jest bardziej wartościowym posiłkiem niż chleb z margaryną i kilkoma plasterkami wędliny.

– W lecie do parafii w Krzywym Rogu po żywność przychodzi ok. 80 osób, w zimie – nawet 120. Od trzech lat nikomu, kto pojawił się w wyznaczonym czasie, nie odmówiliśmy pomocy. Są też osoby, którym zupę zanosimy w termosach – cieszy się ks. Tomasz. To nie wszystko. – Smuciło nas, gdy obserwowaliśmy, że ci ludzie nie mają jak trzymać talerza i siadają na schodach, które w zimie pokrywa lód – dodaje.

I na to znalazł się sposób. Saletyni dostali dotację od Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” na rozbudowę parafii, a że tuż obok była do kupienia działka, zdecydowali, że stworzą swoim podopiecznym godne warunki do jedzenia. W efekcie w kilka miesięcy (także dzięki wpłatom darczyńców wspierających „Kanapkę”) powstała Wiata (zwana też domem) Miłosierdzia – zadaszona, zabudowana z trzech stron, w której można było ustawić krzesła i stoliki. Co ważne, pół godziny przed wydawaniem posiłku kapłani prowadzą w niej katechezę. Wśród mieszkańców Krzywego Rogu, na którym komunizm odcisnął swoje piętno, głód Boga jest bardzo duży. Marzeniem na przyszłość jest zaś rozbudowanie wiaty o węzeł sanitarny.

– Na biedę trudno być obojętnym, dlatego dziękuję wszystkim, którzy wspierają akcję. W Polsce za złotówkę niewiele można kupić, a u nas każda jest na wagę złota. Za 10 zł możemy przygotować posiłki dla jednej osoby trzy razy w tygodniu przez miesiąc – podkreśla ks. Tomasz, a ks. Paweł zaprasza do udziału w organizowanych przez saletyńsko-krakowski zespół Daj Spokój Rockowych Drogach Krzyżowych, podczas których prowadzone są kwesty na „Kanapkę”.

– RDK to 14 stacji męki Pańskiej opowiedzianych w muzycznej formie (wzbogaconej o prezentację multimedialną), opartych na tekstach Pisma Świętego i nawiązujących do współczesnych wydarzeń. 20 marca o godz. 18.45 odbędzie się taka w parafii św. Brata Alberta w Libertowie, nieopodal Krakowa – zachęca ks. Bryś. Szczegółowe informacje o RDK i o tym, jak wesprzeć „Kanapkę”, można znaleźć na www.pomoc.saletyni.org i na profilu zespołu Daj Spokój na Facebooku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama