Nowy numer 43/2020 Archiwum

Msza św. w intencji pomyślnego przebiegu procesów kanonizacyjnych rodziców Jana Pawła II

- Wpatrzeni dzisiaj w sylwetki św. Jana Pawła II Wielkiego i jego rodziców - sługi Boże Emilię i Karola - patrzymy także w kościelny zegar, który mówi o człowieczym przemijaniu. Chcemy za nimi powtarzać: czeka nas wieczność, szczęśliwa wieczność, zapewniona tym wszystkim, którzy w swoim życiu byli pokornymi i wiernymi sługami Najwyższego - mówił abp Marek Jędraszewski.

Metropolita krakowski przewodniczył Mszy św. w bazylice Ofiarowania NMP w Wadowicach, gdzie odbyła się pierwsza, uroczysta sesja trybunałów w procesach kanonizacyjnych rodziców św. Jana Pawła II - Emilii i Karola seniora Wojtyłów.

W homilii abp Jędraszewski podkreślał, że rodzice przyszłego papieża przyjęli Karola jako Boży dar. - Ostatnia ciąża Emilii była niełatwa i zagrażała jej życiu, dlatego nakłaniano ją do aborcji. Emilia walczyła o swoje dziecko i dzięki wsparciu dr. Samuela Tauba urodził się silny i zdrowy chłopiec. Jej stan zdrowia nieustannie się pogarszał. Zmarła 13 kwietnia 1929 r., mając zaledwie 45 lat. Święty Jan Paweł II wspominał, że jego matka marzyła, by mieć dwóch synów, z których jeden będzie lekarzem, a drugi - księdzem - mówił metropolita krakowski.

Dodał, że Jan Paweł II nie pamiętał zbyt dobrze matki, ale odczuwał jej brak i tęsknotę za nią. Jako 19-letni chłopak napisał dla niej wiersz, opatrzony dedykacją: "Emilii, Matce mojej".

Mówiąc o ojcu papieża, abp Jędraszewski stwierdził, że jego życie toczyło się "w ramach trzech głównych punktów odniesienia - dom, wojsko, kościół". - Kochał polski krajobraz i historię ojczyzny, o której pięknie opowiadał. Zamiłowanie do dziejów Polski i świadomość odpowiedzialności za ojczyznę przekazał swoim synom. Karol Wojtyła senior ukochał Matkę Bożą Kalwaryjską, do której po śmierci żony zaprowadził Edmunda i Karola - opowiadał.

- Papież wspomniał, że to wszystko, co widział w ojcu, to było pierwsze, domowe seminarium. Był łagodny, wyrozumiały, a z drugiej strony wymagający - podkreślał kaznodzieja, przytaczając wspomnienia Jana Pawła II o ojcowskich modlitwach. - Myślę, że właśnie śmierć ojca i późniejsze rozważania skłoniły go do podjęcia zasadniczej, ostatecznej decyzji: do poświęcenia się stanowi duchownemu - mówił. Sam Jan Paweł II w rozmowie z André Frossardem wspominał, że świadomość powołania ukształtowała się w nim jako fakt wewnętrzny i jednoznaczny po śmierci ojca.

Arcybiskup przypomniał, że 100 lat temu Emilia i Karol Wojtyłowie mogli cieszyć się narodzinami swojego ukochanego syna. Z okien mieszkania spoglądali na zegar słoneczny, opatrzony napisem: "Czas ucieka, wieczność czeka". - Wpatrzeni dzisiaj w sylwetki św. Jana Pawła II Wielkiego i jego rodziców - sługi Boże Emilię i Karola - patrzymy także w ten kościelny zegar, który mówi o człowieczym przemijaniu. Chcemy za nimi powtarzać: czeka nas wieczność, szczęśliwa wieczność, zapewniona tym wszystkim, którzy w swoim życiu byli pokornymi i wiernymi sługami Najwyższego - zakończył.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama