GN 47/2020 Archiwum

Zmarł stuletni mjr Stanisław Szuro

Żołnierz, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych i powojennych komunistycznych zakładów karnych, pedagog, świadek historii zmarł dziś wieczorem w Krakowie. 19 października obchodził 100. urodziny.

Jubileuszową Mszę św. odprawiono wówczas w krakowskim kościele franciszkanów reformatów pw. św. Kazimierza Królewicza. "Był pan, panie majorze, jednym ze wspomnianych przez Słowackiego kamieni rzucanych przez Boga na szańcu ojczyzny od 1939 roku. Dziękujemy panu majorowi za życie, które jest świadectwem niezłomności, odwagi, stania po stronie wartości, niepodległości i suwerenności. 200 lat, panie majorze!" - powiedział w trakcie tej uroczystości minister Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Stanisław Szuro urodził się w 1920 r. w Krakowie. W 1939 r. zdał maturę i przygotowywał się do służby w podchorążówce kawalerii oraz do studiów historycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. W sierpniu tego roku wyjechał do wsi Gliniski koło Augustowa na obóz Junackich Hufców Pracy. Nie przypuszczał, że do domu zawita już na dobre dopiero po 17 latach, jako mężczyzna dobiegający czterdziestki.

Po wybuchu wojny 9 września junacy pomaszerowali do Grodna, skąd 17 września wyjechali pociągiem do Lidy. Potem w Landwarowie S. Szuro zgłosił się na ochotnika do oddziału kawalerii. Walka nie trwała jednak długo. Po potyczkach z bandami komunistycznymi i z czołgami sowieckimi młody żołnierz przeszedł wraz z kolegami granicę litewską, gdzie znalazł się w obozie internowanych w Birsztanach. Potem przez okupowany przez bolszewików Lwów i "zieloną granicę" na Sanie wrócił w nocy z 5 na 6 grudnia 1939 r. do Krakowa. Już 6 stycznia 1940 r. złożył przysięgę w Służbie Zwycięstwu Polski (późniejszy Związek Walki Zbrojnej/Armia Krajowa), przyjmując pseudonim Kruk. Drukował i kolportował prasę podziemną.

W październiku 1942 r. został aresztowany przez Niemców. Po krótkim pobycie w więzieniu przy ul. Montelupich został wywieziony do tworzącego się w Pustkowie koło Dębicy niemieckiego obozu pracy. Otrzymał numer 1113. 27 lipca 1944 r. nastąpiła ewakuacja obozu. Więźniów przewieziono do obozu w Sachsenhausen. Nie był to ostatni obóz więźnia Szury. Przebywał potem jeszcze w Bergen Belsen, Pölitz (Police) i Barth koło Rostocku. Wiosną 1945 r. udało mu się uciec w trakcie ewakuacji. W obozach nie stracił wiary w Boga ani w człowieka, choć przyznał, że w warunkach, gdy na śmierć człowiek natyka się na każdym kroku, następowało zobojętnienie.

Po powrocie do Krakowa zapisał się na wymarzone studia historyczne. W marcu 1946 r. wstąpił do podziemnej organizacji niepodległościowej Liga Walki z Bolszewizmem, powiązanej z Narodową Organizacją Wojskową, przyjął pseudonim Zamorski. "Chodziliśmy na różne akcje zbrojne. Wreszcie człowiek miał znów w ręce broń. Bywała nie tylko skuteczna w walce z wrogiem. Dawała także poczucie wolności i bezpieczeństwa. Piłsudski wspomniał kiedyś, że po wyjściu z Oleandrów wolna Polska była tam, dokąd sięgały kule jego strzelców. Ja miałem zaledwie pistolet »siódemkę«, który był skuteczny w strzelaniu na odległość 4 m. Jednak wiedziałem, że na tych 4 metrach to ja dowodzę, nawet gdy naprzeciw jest przeciwnik uzbrojony po zęby. To wspaniałe uczucie, za które warto było potem pójść siedzieć" - mówił w 2015 r., w trakcie otrzymywania wraz ze swoim przyjacielem por. Wacławem Szaconiem, także żołnierzem powojennego podziemia niepodległościowego, tytułu Świadka Historii.

13 listopada 1946 r. został aresztowany wraz  z kolegami. 28 stycznia 1947 r. rozpoczął się proces sądowy, a już 3 lutego zapadł wyrok - kara śmierci. Na mocy amnestii wyrok zamieniono mu na 15 lat więzienia. Od lutego 1948 r. odbywał wyrok w ciężkich warunkach więzień w Rawiczu i Wronkach, potem zaś w Strzelcach Opolskich, gdzie było nieco lżej. Został zwolniony 16 czerwca 1956 roku.

Po wyjściu z więzienia S. Szuro wrócił na studia historyczne, tym razem w trybie zaocznym. W 1958 r. ożenił się z Danutą Gelles z Wieliczki i tam osiadł. By zarobić na rodzinę, rozpoczął pracę nauczycielską, co nie było łatwe, ze względu na jego więzienną przeszłość. Był m.in. wychowawcą w Bursie Szkół Artystycznych, nauczycielem historii w Technikum Łączności, licealnym Niższym Seminarium Duchownym Franciszkanów Reformatów w Wieliczce, Liceum Ojców Pijarów w Krakowie. Po przejściu na emeryturę przez wiele lat świadczył o tym, co przeżył. "Widząc na spotkaniach wiele młodzieży, przekonujemy się, że nasza walka nie poszła na marne. Przekazywanie tej wiedzy jest, póki żyjemy, naszym ostatnim obowiązkiem" - mówił w 2015 roku.

Jego wychowankiem z teatru prowadzonego w Bursie Szkół Artystycznych był uczeń Liceum Plastycznego Jerzy Trela, obecnie znany aktor. Swojego wychowawcę dobrze zapamiętał także inny uczeń "Plastyka" - Marek Sołtysik, pisarz i malarz.

Profesor Szuro, mieszkający w ostatnich latach znów w Krakowie, cieszył się dwoma synami, pięciorgiem wnuków i siedmiorgiem prawnuków. Do niedawna uczestniczył regularnie w uroczystościach patriotycznych i spotkaniach z młodzieżą. Jego niezwykłe i długie życie opisał syn Jan w książce "I tak będę żył. Rozmowy z tatą Stanisławem Szuro, wiecznym optymistą, żołnierzem niezłomnym" (Kraków 2018).

Czytaj także:

200 lat, panie majorze

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama