Nowy numer 37/2021 Archiwum

Chrześcijański drogowskaz

Mimo skończonej niedawno dziewięćdziesiątki Adam Macedoński, krakowianin o lwowskich korzeniach, jest wciąż aktywny. Wiele osób mijających go na ulicy zapewne nie zdaje sobie sprawy, że ten starszy pan o nieśmiałym uśmiechu jest człowiekiem, którego życiorysem można by obdzielić kilka osób.

Jest nie tylko świadkiem epoki, lecz brał również czynny udział w wielu tworzących ją wydarzeniach. Urodzony 29 stycznia 1931 r. w mieście nad Pełtwią „Adam – wolny lwowiak”, jak mawia o nim historyk prof. Ryszard Terlecki, jako chłopiec był w Krakowie zaprzysiężonym członkiem powojennej konspiracji niepodległościowej. W 1946 r. uczestniczył zaś w słynnej krakowskiej trzeciomajowej manifestacji antykomunistycznej („Usłyszałem, że krzyczą: »Lwów i Wilno«, to poszedłem” – wspominał), a w 1960 r. bronił krzyża w Nowej Hucie.

Publikował w „Przekroju” nowoczesne w formie „kwadratowe” rysunki, tworzył popularne piosenki oazowe, współtworzył Konfederację Polski Niepodległej oraz nowohucką Chrześcijańską Wspólnotę Ludzi Pracy, a także niezależny Instytut Katyński, którego był prezesem. Współredagował wydawane poza cenzurą pismo ChWLP „Krzyż Nowohucki”. „Doceniła” to władza ludowa, internując go po wprowadzeniu w grudniu 1981 r. stanu wojennego.

– Jestem głęboko wierzący. Nie unikałem więc w mojej twórczości odniesień religijnych. Tyczy się to nie tylko poezji, lecz także plastyki. Rysowałem m.in. anioły, do których rano i wieczór się modlę. Moim największym obrazem jest „Anioł pojednania”, mający 10 m wysokości i 4 m szerokości. Trafił do watykańskiej kolekcji Jana Pawła II. Na obrazie przedstawiającym zakonnicę pod parasolem umieściłem z kolei czerwone serce. Chciałem zaakcentować w ten sposób, że osoby konsekrowane są nosicielami miłości, którą jest przepełnione chrześcijaństwo – wyznaje A. Macedoński. Wspierał swoim piórem w latach 1967–1977 budowę Arki Pana, pierwszego kościoła w Nowej Hucie. Pomagał także w organizowaniu Sacrosongu, pionierskiego festiwalu piosenki religijnej, stworzonego pod patronatem kard. Karola Wojtyły.

– Byłem tam jurorem, napisałem również teksty kilku piosenek. Do dziś w śpiewnikach religijnych jest moja piosenka „Tylko On – ubogi cieśla z Nazaretu”, śpiewana często na oazach. Melodię napisał Jerzy Woy-Wojciechowski, autor muzyki do popularnych „Kormoranów” Piotra Szczepanika, obecnie znany lekarz. Co do oaz, to znałem dobrze ich twórcę ks. Franciszka Blachnickiego, obecnie sługę Bożego. Na początku lat 70. bywałem u niego na Kopiej Górce w Krościenku nad Dunajcem, także z międzynarodową grupą stworzonego przeze mnie Studia Folk Song – przypomina A. Macedoński. „Być już za życia legendą udało się niewielu, w tym również Adamowi Macedońskiemu” – nie wahał się stwierdzić w 2014 r. prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, w trakcie uroczystości nadania mu tytułu Honorowego Obywatela podwawelskiego grodu. Nigdy nie był zawistny, a wielu mogło na niego liczyć w trudnych chwilach.

– Adama znam już prawie 41 lat. Poznaliśmy się w 1980 r., gdy fotografowałem pogrzeb Walentego Badylaka, który 21 marca owego roku podpalił się na krakowskim Rynku Głównym w proteście m.in. przeciw przemilczaniu przez władze komunistyczne zbrodni katyńskiej. Przyciągnęła mnie wówczas działalność niepodległościowa Adama. Szybko nauczyłem się doceniać także jego twórczość plastyczną oraz cechy osobiste: lojalność, przyjacielskość, humor – wspomina Stanisław Markowski, krakowski fotograf i kompozytor. Jubilat jest wciąż aktywnym, pogodnym, uczynnym, skromnym człowiekiem, nieobnoszącym się ze swoimi zasługami. – Pan Bóg ma widocznie jakiś plan, skoro trzyma mnie jeszcze przy życiu. Może daje mi szansę na opiekę nad wnukami Aleksandrem i Kasprem, którzy mają teraz 11. rok, i na dalsze świadczenie o historii Polski ostatnich kilkudziesięciu lat? – zastanawia się A. Macedoński.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama