Nowy numer 37/2021 Archiwum

Życie przed i po

Dla wielu osób to, co wydarzyło się pod Wawelem w lipcu 2016 r. z udziałem pielgrzymów z całego świata, jest już przeszłością przykrytą grubą warstwą kurzu. Są jednak młodzi, dla których ten czas jest wciąż żywy i wydaje owoce.

To był bardzo dobry i obfity czas wzmacniający wiarę, który dziś kojarzy mi się z niewyobrażalną radością i spotkaniem z ludźmi myślącymi podobnie jak ja. To było wielkie przeżycie, zwłaszcza że krakowskie Światowe Dni Młodzieży były pierwszymi, w których uczestniczyłam, w dodatku jako wolontariuszka. W swoim domu gościłam 5 dziewczyn z Seszeli – opowiada Gabrysia. Co najmocniej utkwiło w jej sercu podczas ŚDM Kraków 2016? – To słowa, które papież Franciszek wypowiedział podczas nocnego czuwania na Campus Misericordiae w Brzegach – by zamienić kanapę na buty wyczynowe. Te słowa cały czas rezonują w moim życiu, bo od tamtej chwili staram się, jak potrafię, angażować się w życie Kościoła, by nie być tylko coniedzielnym biernym katolikiem. To wstawanie z kanapy nie musi przecież od razu oznaczać robienia rzeczy największych. Dla mnie to także solidne wypełnianie codziennych obowiązków, które dopiero mogą być zalążkiem czegoś większego. To także odwaga, by iść do drugiego człowieka i nieść mu Ewangelię, jak również dbanie o swój rozwój – intelektualny oraz duchowy – wylicza Gabrysia.

By nie być gołosłowną, jakiś czas temu przyłączyła się do kręgu biblijnego, prowadzonego online przez ks. Marcina Filara. Początki tej niewielkiej wspólnoty sięgają Niedzieli Palmowej 2020 r., gdy trwał pierwszy ścisły lockdown i na Wawelu nie mógł się odbyć tradycyjny diecezjalny Światowy Dzień Młodzieży. – Odezwała się wtedy do mnie grupa osób, które były na ŚDM w Krakowie i Panamie, i które modliły się w ramach akcji Port M10 (tworzyły ją 5-osobowe „łódki”, w których każdy modli się dziesiątką Różańca w intencji ŚDM i papieża Franciszka). Zaproponowali wirtualne spotkanie i wspólną modlitwę. Kilka miesięcy później znów się odezwali i padła zachęta, by spotykać się regularnie, by kolejne osoby mogły dołączyć do grupy – opowiada ks. Marcin.

Tak się stało i obecnie wspólnota, która stała się kręgiem biblijnym, liczy 13 osób. Co ciekawe, należą do niej nie tylko osoby z naszej diecezji, ale także z kilku innych miast, które już się zaprzyjaźniły i są zaangażowane w przygotowania do wyjazdu do Lizbony w 2022 roku. – Ten krąg traktuję jako dar i zadanie od Boga, który postawił mi tych młodych ludzi na drodze, by się nimi zająć – mówi ks. Marcin.

Do kręgu należy m.in. Kuba, który 5 lat temu był wolontariuszem, a w związku z tym krakowskie ŚDM zaczęły się dla niego już w 2014 r., gdy włączył się w przygotowania do tego wydarzenia. – Dziś moje życie mógłbym podzielić na „przed ŚDM” i „po ŚDM”, bo tak wiele one we mnie zmieniły. I na pewno należę do osób, które chcą przekazywać innym ducha tego święta młodych – czynem oraz modlitwą – zapewnia. To drugie wypełnia nadal, modląc się w ramach akcji Port M10.

W kręgu biblijnym Pismo Święte zgłębia również Wiktoria. I dla niej ŚDM Kraków 2016 to moment przełomowy. – Jako wolontariuszka mogłam być w samym centrum wydarzeń, a miłość płynąca od Boga poprzez posługę papieża Franciszka i poprzez innych ludzi była dla mnie wręcz namacalna. To, czego doświadczyłam, żyje we mnie do dziś, a konsekwencją ŚDM było to, że zostałam animatorką Ruchu Apostolstwa Młodzieży. Teraz przygotowuję się do wyjazdu do Lizbony – mówi Wiktoria. W Panamie nie mogła być, bo Opatrzność niejako wystawiła jej wiarę na próbę. Zachorowała, a lekarze przez dwa lata nie potrafili stwierdzić, co jej jest. – Diagnoza padła dopiero po powrocie moich przyjaciół z Panamy i ufam, że stało się tak również dzięki ich modlitwie. Dziś wszystko jest już w porządku, a gdy pytałam Boga, dlaczego nie mogę pojechać na ŚDM, odpowiedzią stały się słowa, które w Krakowie powiedział papież Franciszek: „Istnieją takie pytania, na które po ludzku nie ma odpowiedzi. Możemy tylko spojrzeć na Jezusa i Jego pytać”. Plakat z pełnym cytatem cały czas wisi na ścianie mojego pokoju – dodaje Wiktoria.

Marysia, kolejna uczestniczka kręgu biblijnego, dodaje, że krakowskie ŚDM zmieniły jej postrzeganie Kościoła, który wcześniej wydawał się pełen starszych ludzi, gdzie nie ma już radości wynikającej z wiary. – W 2016 r. zobaczyłam, jak wiele jest w nim młodych, którzy nie wstydzą się wiary i potrafią wyznawać ją nawet tańcem i śpiewem. To dało mi „powera” do działania – wyznaje Maria i zachęca, by każdy, kto jeszcze się waha, zapisał się na ŚDM w Lizbonie. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama