Do domu pana Józefa koło Czarnego Dunajca łatwo trafić, bo przy głównej drodze jest tablica, oczywiście z napisem: „Miód”. – Kiedyś tu stał tylko ten dom. Wokoło było bardzo żółto. Znawcy orzekli, że pszczoły będą miały tu co robić, i tak się stało – śmieje się pan Józef. W obrządku pszczelarskim pomagają mu dzielnie żona i wnukowie. Niedawno miód z jego dość sporej pasieki został okrzyknięty na Dniu Misia, Miodu i Bartnika w Poroninie jako ten najsmaczniejszy. Nasz rozmówca nie chce zdradzić, jak go przyrządza. – Zresztą to nie moja zasługa, tylko pszczół i żony. Ona przed konkursem degustowała różne rodzaje i wybrała ten, który zabraliśmy do Poronina – opowiada.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








