Skromny i oddany ludziom

Dzisiejszy ingres kard. Grzegorza Rysia do katedry na Wawelu, stał się okazją do wspomnień o nim. Nowy metropolita krakowski zapowiedział swe dalsze działania.

Kardynała wspomina m.in. człowiek znający go dobrze ze wspólnego pielgrzymowania na Jasną Górę. - Na każdą pielgrzymkę szedł tak, jakby brał w niej udział pierwszy raz - mówi o kard. Rysiu Andrzej Bac, współorganizator Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej, znający go od kilkudziesięciu lat. - Jako wieloletni, coroczny przewodnik grupy pielgrzymkowej nr 6, gdzie pielgrzymują m.in. osoby starsze, młodzież, studenci, niepełnosprawni, potrafił bardzo sugestywnie przekazywać program duchowy. Nie robił tego z doskoku, szedł ze swoją grupą przez cały czas. Nie zapominał przy tym o swojej modlitwie. Mam go w pamięci, gdy podczas pielgrzymki, w trakcie postojów siadał zamyślony pod drzewem, bez sutanny i czytał brewiarz. Jest zawsze spokojny, traktujący poważnie to co robi. Nie wątpię, że swą niezwykłą mądrość wykorzysta dobrze na nowym posterunku duszpasterskim. Jestem pewien, że po powrocie do Krakowa ks. kardynał, człowiek skromny, oddany ludziom, wspierający ich, pozostanie sobą, służąc oraz szukając tego, co łączy, a równocześnie stając twardo w obronie wiary. A swoim zapałem, radością bycia na co dzień, spowoduje ożywienie wiary w naszej diecezji - dodaje A. Bac.  

Na zakorzenienie nowego metropolity w dziejach biskupstwa krakowskiego zwraca zaś uwagę Jarosław Kazubowski, historyk sztuki i publicysta. - Ochrzczony w 1964 r. w macierzystej parafii mariackiej przez słynnego ks. infułata Ferdynanda Machaya, poznawał stopniowo dzieje Kościoła krakowskiego, także jako wytrawny historyk. Jako dyrektor Archiwum Kapituły Katedralnej w latach 2004-2007, był strażnikiem dziedzictwa, kustoszem bezcennego zbioru dokumentów, związanego z ponad tysiącletnią historia Kościoła w Polsce i państwa polskiego - mówi historyk sztuki i publicysta.  Przy czym źródła historyczne nie były dla kard. Rysia jedynie przedmiotem chłodnej analizy naukowej. Wspominał, że czas dyrektorowania w archiwum na Wawelu był dlań niezwykły. - "Były tam momenty radosne, gdy można było widzieć choćby konserwację średniowiecznego Brewiarza opatowickiego, czy np XV-wiecznego rękopisu >>Ordo coronandi regis Poloniae<< z czasów króla Władysława Warneńczyka, określającego rytuał koronacyjny monarchów polskich. Niekiedy z tej radości biegałem wokół stołu w kapitularzu wawelskim i nikt nie był mnie w stanie zatrzymać". Sądzę, że  to zakorzenienie w przeszłości Kościoła krakowskiego pomoże mu także teraz, gdy będzie kształtował także teraźniejszość tej wspólnoty - dodaje J. Kazubowski.

Nowy metropolita krakowski od razu po ingresie rozpocznie aktywną działalność. Na piątkowym spotkaniu z dziennikarzami zapowiedział, że jeszcze dziś po ingresie weźmie udział w wydarzeniu dla dzieci (także ukraińskich) organizowanym przez Stowarzyszenie SIEMACHA, a w niedzielę 21 grudnia będzie obecny na wigilii na Rynku Głównym. Wypełniony jest także jego kalendarz świąteczny. W środę 24 grudnia, w wigilię Bożego Narodzenia,  odprawi w Kaplicy Zygmuntowskiej w katedrze ostatnią Mszę św. roratnią, weźmie udział w wigilii dla samotnych i potrzebujących organizowaną przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej, będzie też celebrował Pasterkę w katedrze. W Boże Narodzenie pojedzie zaś do Łagiewnik, gdzie będzie przewodniczył Mszy św. w kaplicy klasztornej, a następnie odprawi Mszę św. w katedrze na Wawelu.

Zapowiedział też, że od dzisiejszego popołudnia zacznie spotkania z ludźmi, wysłuchując tego co będą mieli do powiedzenia. - Mam nadzieję, że z tych spotkań urodzą się też jakieś pierwsze decyzje. Ale przede wszystkim jakieś pierwsze pomysły na to, wokół czego gromadzić ten krakowski Kościół, bo ludzie muszą się gromadzić wokół czegoś. Potrzebujemy jakichś działań, które będą prawdziwie wspólne i prawdziwie ważne tak, że nas będą zbierać i prowadzić dalej jako wspólnotę Kościoła w przyszłość - wspomniał  w trakcie spotkania z dziennikarzami.

« 1 »